| Napoleon
- Dobra, Choomba, masz rację, trzeba się czegoś napić. Mówiąc to zaczął dość pośpiesznym krokiem przechodzić przez ulice spoglądając w stronę znikających korpów. Kiedy zbliżył się do znajomego dealera, uśmiechnął się przyjaźnie, podał rękę z kredchipem o niskim nominale między palcami. Nie zwalniając kroku przykleił plaster z ketaminą do szyji. Pieprzyć czytość, dziś jest ta noc - pomyślał i powoli uśmiechną kiedy znajomy chłód przeninął jego nerwy aż po każdy neuron. Będzie dobrze, byle słodki smak nektaru rozchodzącego się po ciele, który czuł każdą tkanką, każdą kością nie przestał krążyć i mieszać się z adrenaliną. Adrenalina to najlepszy z drugów od dealera Matki Natury. mruknął do siebie pozwalając ogarnąć się tłumowi kroczącemu w rytm niesłyszalnej muzyki miasta.
__________________ post użytkownika zmoderowano za pisanie głupot |