Wątek: Czaszki
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 02-10-2011, 17:42   #2
Mivnova
 
Mivnova's Avatar
 
Reputacja: 604 Mivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemuMivnova to imię znane każdemu
9:00



Świetnie, przeniesienie. Wszystko od nowa – wyrabianie znajomości, praca na opinię, planowanie schematów akcji i cały pieprzony awans wzięły w łeb po jednym zdaniu. Cassio nie pałał miłością do starego dowódcy, ale wyczuł, że Manule również nie jest szczęśliwy. Sporo się napracowali nad tym, by Brazylia mogła w spokoju ducha zdobyć niedługo medal.
- Do zobaczenia w piekle, szefie – rzucił na odchodne, demonstracyjnie leniwie się podnosząc. Godzina to mnóstwo czasu, zwłaszcza dla kogoś używającego jako miary uderzeń serca. Pamiętał mantrę z czasów rekrutacji: „kwadrans, sucze syny, to więcej niż wam potrzeba do gotowości bojowej po wyrwaniu z łóżka w środku nocy. Wliczając umycie zębów. Cztery kwadranse za to mają wam wystarczyć by sobie zrobić przerwę w pracy, uchlać się i wytrzeźwieć”.
Americo, podobnie jak większość funkcjonariuszy BOPE, nauczył się cenić czas i optymalnie go wykorzystywać. Zgarnął ze stolika gazetkę i postanowił odpocząć w samotności w pozycji siedzącej przed odprawą u kolejnego świrniętego kapitana, czy jakąkolwiek tam szarżę nosił Fontes.
- Trzymaj się, USAIvo, spec od materiałów wybuchowych, nie raczył nawet podnieść czterech liter znad krzyżówki. Reszta członków drużyny pożegnała go nieco energiczniej. Zgarnął cios pięścią w bark, i chwyt za kark.
- Nie daj się wycwelićRobino, kierowca i ponoć as czterech kółek, a w praktyce zwykły kretyn, klepnął Raia ze współczuciem w plecy. - Fontes ponoć lubi takie ładne buźki, jak twoja. Jak coś, to pamiętaj o wazelince.
- Robino… - Raimundo przybił piątkę kolejnemu funkcjonariuszowi. – Zawsze chciałem ci to powiedzieć, a jakoś głupio mi było. Zgól ten wąsik, wyglądasz z nim jak alfons.
- Ja też będę tęsknił, czubku – kierowca silił się na spokój, ale odruchowo podrapał czarną, wąską kreskę nad ustami, przy wtórze wyrazów samczej wesołości drużyny.
- Zaopiekuj się Latino.
- Ta, tylko całą, a nie od pasa w dół. Ma wrócić w jednym w kawałku.
- Eee, Americo! – saper nagle wymierzył długopisem w USA. – Przydaj się ostatni raz. Zarządca, przełożony, zwierzchnik na sześć liter?
- To będzie pewnie Cadela.

10:20

Oscar na dzień dobry załatwił sobie bilet na kłopoty, Raimundo nie mógł się powstrzymać przed wyszczerzeniem zębów. Rozorany kącik ust drgnął mu w próbie odwzorowania normalnego uśmiechu. Latino bez wątpienia przyszykuje dla zalotnika ciętą ripostę. Lalunia umiała bić tam, gdzie boli. Celniej mierzyła tylko z PSG-1 .
Właśnie, Felicita. To dziwne, że dostali przydział wspólnie. Chociaż, po zastanowieniu, stanowili niezły duet. Fotki pokazane przez Fontesa wyraźnie dowiodły, że Rio ma poważny, nowy problem, który wymaga rozwiązania w stylu Czaszek. NIC nie było ważniejsze od Mistrzostw Świata. Manule powtarzał to przy każdej sposobności, opluwał sobie przy tym z emocji brodę. Cassio oglądał już wiele trupów podczas swojej niedługiej kariery. Miał sposobność przyjrzeć się kobiecie zgwałconej parasolką, widział ćpunów z przegniłymi żyłami, mężczyznę trafionego między oczy z Benelli em trójki i nastolatka, któremu rozorano na żywca żołądek, w celu wydobycia ukrytych tam woreczków kokainy. Ale czegoś podobnego jeszcze nigdy. Co to miało, do jasnej cholery, być? Jacyś popieprzeńcy Voodoo?
Dream Team BOPE? Jeśli takie było założenie, ktoś się ostro machnął w nazwiskach. USA intuicyjnie zdążył stwierdzić, że Oscar to jego naturalny rywal o tytuł najbardziej zajebistego gliny, a wielkie czarne coś nazywane Paulem miało od teraz za plecami przynajmniej dwóch rasistów. Latino znał, za to o Juanie nie miał jeszcze wyrobionego zdania. Musiał poczekać, aż zobaczy go pociągającego za spust.
Raimundo nie miał pytań, wierzył że farsa zakończy się po jednej porządnej interwencji w fawelach. Pojadą, namierzą posrańców, rozwiążą problem, out. Jak będzie trzeba, powtórzą metodę. Nie był w stanie na poważnie przyjąć do wiadomości, że jakieś świry na poważnie mogą konkurować z operacją Mistrzostwa Świata.
- Krwawemu Felixowi już ktoś dawno wyrwał serce – szepnął do Felicity, zachowując poważny wyraz. – Pewnie dlatego wybrali go do tej roboty.

12:37

Szpikulec klingi noża wbił się w dziąsło Cassia, gdy furgonetka gwałtownie skręciła za poleceniem dowódcy. W ustach zrobiło się przyjemnie ciepło, Rai nie przerwał dłubania w zębach aż do końca podróży. Policyjne psy też się judziło, zanim puszczano je w terenie.
- USA za de Riverą!Fontes nie miał najprzyjemniejszej aparycji, ale przynajmniej był konkretny. Americo zapiął na twarzy półmaskę z logiem Czaszek i zapakował magazynek do karabinu.
- Wiesz, co mnie wkurza w em szesnaście? – zapytał Juana z zamyśloną miną. – Nic.
Minął już dla młodego porucznika czas, gdy do łba przychodziło mu wyskakiwać przed pierwszą linię lub balansować na granicy rozkazu. Wykonał zachęcający gest do zwiadowcy, a w głowie wysłał zaproszenie dla gruczołów do wypompowania nieludzkiej ilości adrenaliny.
 

Ostatnio edytowane przez Mivnova : 02-10-2011 o 17:44.
Mivnova jest offline