| John spokojnym krokiem pokonał schody prowadzące do wejścia i pewnym ruchem otworzył drzwi.
Ciemnobursztynowe światło wciągnęło go do środka.
Zdjął kurtkę i przełożył zawartość kieszeni do spodni, zza pleców wyjął rewolwer i położył na ladzie razem ze skórą.
Uśmiechnął się do bramkarza i pobrał numerek
- Dzięki – dodał uprzejmie
Gdy wchodził w głąb klubu muzyka już opanowała jego krok.
Lekko kiwając się skierował swe kroki do baru. |