Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 24-11-2011, 00:38   #3
Yzurmir
 
Yzurmir's Avatar
 
Reputacja: 202 Yzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie cośYzurmir ma w sobie coś
Fajny raport. Ten z pierwszego jednolinikowca czytało się kiepsko i był chaotyczny. Tym razem jest bardziej przejrzyście. Najzabawniejsze jest to, że jako gracz znałem jakby trzecią część tego, co się działo — nawet czytając posty innych graczy. Teraz w końcu widzę, o co w ogóle chodziło. Bo wcześniej to było takie: "dziwny zombiak był w Suppamarkecie, ale nie wiem, co dalej", "ktoś rzucił dynamitem, ale nie wiem kto" etc.

Grałem w drugą sesję jednolijkową i nie chcę się teraz w to zagłębiać, ale było raczej średnio. W końcu zrezygnowałem z gry, bo nie potrafiłem się odnaleźć. W mojej ocenie Przetrwaj to! znacznie lepiej spełnia założenia takiej sesji. Przede wszystkim rozgrywka jest bardziej intuicyjna i emocjonująca. Pisałem już to Anonimowi, ale za główne zalety uważam:
prosty system (nie ma PD, nie ma cech ani umiejętności),
ciekawe archetypy,
jasne założenia (apokalipsa zombie) i motywacje/cele postaci (przetrwaj to!), w przeciwieństwie do Lunakry Imperialis, gdzie czułem jakby to było w połowie klasyczne drużynowe RPG fantasy, a w połowie coś całkiem innego — i ostatecznie wszystko było dla mnie jakby niejasne.

Ogółem było to naprawdę ciekawe doświadczenie, bo zamieniające ustalony tutaj porządek rzeczy. Zamiast odgrywać i pisać opowiadanie z elementami śladowej mechaniki, chodziło raczej o grę-grę, współzawodnictwo i mierzenie się z realnymi zagrożeniami, które naprawdę mogą pozbawić mojej postaci życia (a nie tylko w wypadku, gdy w międzyczasie przestanę pisać) — i odgrywanie jako dodatek. Lubię sobie poodgrywać i to jest raczej dla mnie podstawa, ale z chęcią zagram w następną sesję jednolinijkową.

Z dodatkowych uwag to tak:

1. Część zdolności specjalnych, tak samo jak strategii, była niepraktyczna ze względu na tempo gry. Jak widać było tylko 21 tur: w tym czasie gracze robili bardzo dużo, a sytuacja zmieniała się co chwilę. W rezultacie tego, jeśli gracz chciał zrobić cokolwiek — powiedzmy: wejść do bloku, wyważyć drzwi mieszkania, przeszukać je i zabrać wszystko, co może być przydatne, a potem skierować się na dach i zacząć się tam barykadować — mógł to zrobić w jednej czy, dajmy na to, dwóch turach. Może trochę przesadzam, ale ogólnie tak to wyglądało. Dlatego np. umiejętność włamywania się była zupełnie nieprzydatna. Włamywanie się (w RPG?) ma sens tylko jeśli: a) istnieje szansa, że inne sposoby będą miały negatywne konsekwencje (np. wzbudzenie alarmu albo uruchomienie pułapki) lub b) włamać się jest szybciej lub efektywniej niż wykorzystywać inne sposoby. To samo można powiedzieć o wszystkich — poza siłowymi — rozwiązaniach problemu — np. wyperswadowaniu komuś, by użyczył klucza, przy pomocy prawniczych haków, zastraszania albo też uroku osobistego małej dziewczynki. Gdy wystarczyło napisać "wchodzę tam", takie niuanse znikały i dlatego w mojej ocenie archetypy nie były wykorzystane w pełni.

2. Brakowało mi jakiejś... wspólnoty graczy. Nie mówię o braterstwie czy zażyłości, ale o ogólnym poczuciu, że gramy w tę samą grę. Oczywiście przy tak dużej liczbie graczy i założeniu "nie trzeba/należy czytać tego, co nie dotyczy ciebie", uzyskanie takiego efektu było w zasadzie niemożliwe. Trochę na tym traciła atmosfera, bo w dużej mierze można by grać tę sesję solowo. Parę razy starałem się w komentarzach sprowokować innych graczy do obstawiania, kto zginie następny albo kto przeżyje jako ostatni, ale odzew był dość niewielki.

3. W związku z powyższą uwagą nasuwa mi się kolejna: sesja byłaby o wiele fajniejsza, gdyby gracze w bardziej otwarty sposób ze sobą konkurowali. Albo działali ze sobą bardziej niż "to ja idę za nim". Zdecydowanie bronienie się przed jakimiś tam BN-ami to nie to samo, co aktywne próby wyeliminowania współgracza. Wciąż uważam, że najciekawiej byłoby, gdyby wykorzystać pomysł, jaki zasugerowałem Anonimowi przez PW: jeden lub więcej graczy to "zdrajcy" albo "przyczajeni mordercy" — lecz nie wiadomo kto. Okej, coś takiego niby było w pierwszej grze jednolinijkowej, ale jak wynika z raportu, nie było to zagrożenie, z którego gracze naprawdę zdawali sobie sprawę. W moim pomyśle, nie ma niebezpieczeństw dochodzących z zewnątrz: są tylko gracze (mierzący się być może z nie-śmiertelnymi problemami, w rodzaju "jak się stąd wydostać"), wśród których niektórzy zabijają. Z jednej strony w grupie może być łatwiej przetrwać lub uciec — z drugiej jednak nie można tak naprawdę nikomu ufać.

4. Spodziewałem się raczej atmosfery czarnego humoru i lekkiej groteski. Sam zresztą grałem w ten sposób i chyba to samo można powiedzieć o Stalowym i Boyosie. Pozostali gracze postawili albo na bezpośrednią grę bez prób urozmaicenia swoich odpisów, albo na ultra-poważny roleplaying. Niby bardzo mi to nie przeszkadzało, ale trochę szkoda, że więcej graczy nie podzielało mojego sposobu patrzenia (pisania?).

5. Chociaż skomplementowałem prostą formę rozgrywki („wysyłam imię i zdjęcie postaci, a potem po prostu piszę”), to jednak sądzę, że parę urozmaiceń mogłoby okazać się ciekawymi. Po pierwsze: rzuty zawsze dodają emocji. Nawet przed komputerem. Wystarczyłoby zwyczajne "rzuć wirtualną monetą i podaj mi wynik". Oczywiście ma to swoje wady: spowalnia rozgrywkę i wymaga dużej uczciwości od graczy (w sesji na śmierć i życie tym bardziej). Jakoś da się te problemy obejść, ale zawsze skomplikuje to grę. Ostatecznie naciskać nie będę, ale sądzę, że jest to coś, nad czym można by się zastanowić.

6. Drugim rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zakładów jako elementów mechaniki. Normalnie, w realu, tego raczej nie robię, pewnie, ale w kontekście sesji, w której w każdej chwili mój bohater mógł zginąć — to i tak była ruletka — wydawało mi się to ciekawe. Myślę, że można by to połączyć z rzutami i utworzyć dodatkową, abstrakcyjną warstwę gry. Trochę ciężko jest mi podać jakiś konkretny przykład implementacji tego pomysłu, ale brzmi to fajnie. Sam nie wiem. Tylko rzucam ideami.

Dobra, nie wiem, co jeszcze mógłbym napisać. Jest już późno. Jak mi coś jutro przyjdzie do głowy, to jeszcze to dodam.

PS. Tak, wziąłem rolę, która nie była wykorzystana. Zastanawiałem się także nad Śmierdzielem.
 

Ostatnio edytowane przez Yzurmir : 24-11-2011 o 01:07.
Yzurmir jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem