| Mam taka dziwną przypadłość, ze żeby się poczuć przygotowaną do prowadzenia sesji, muszę mieć wszystko opisane, poparte zdjęciem, zapięte na ostatni guzik. Plan jest taki: pójdą tu, zrobią to, dowiedzą się tego... a Kochani Gracze tak zrobią nie to, co zaplanowałam. No i trzeba włączyć tryb improwizacji, co zawsze mnie przyprawia o palpitacje serca. Czuję się bowiem w tym momencie zupełnie nieprzygotowana, bo przecież powinnam była i to przewidzieć...
Myślę, że ani sztywny scenariusz, ani improwizacja w skrajnej postaci nie jest dobra. Scenariusz musi być, i powinien być dopracowany (chociażby przez szacunek dla Graczy, którzy oczekują raczej od MG konkretnej opowieści, w której wezmą udział, a nie zlepku przypadkowych wydarzeń). Z drugiej strony trzeba zostawić Graczom swobodę i być przygotowanym na improwizację, delikatnie sprowadzając ich przy okazji na wytyczoną wcześniej ścieżkę. A to jest trudne...
__________________ Oto tańczę na Twoim grobie;
Ty, który wyzwałeś mnie od Aniołów... |