Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 28-03-2012, 16:42   #4
Cold
 
Cold's Avatar
 
Reputacja: 238 Cold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie coś
Siedemdziesiąt jeden, siedemdziesiąt dwa, siedem... Znów gubię się w liczeniu. Wycieńczenie organizmu przybiera na sile.
I znów od nowa zaczynam liczyć. Jeden, dwa... Nie, ten chyba już jest martwy. Liczenie ludzi pozwala mi zapomnieć o bólu, o nadchodzącej śmierci.
Nie. Nie boję się. Myślami odbiegam gdzie indziej. Eryk. Wkrótce znów będziemy razem. Nie. Co tu robi ogień? Eryk? Próbuję do niego podejść, ale ściana ognia przysłoniła go. Nie mogę przejść. Parzy. Mama?


Ocknęła się z stłumionym jękiem w na wpół rozchylonych ustach. Szeroko otwarte oczy w kolorze ciemnego piwa gorączkowo omiotły wzrokiem przestrzeń przed sobą.
Przetarła dłonią zmęczone powieki. Przysnęła. Organizm domagał się odpoczynku, nawet w tak ciężkich warunkach, w jakich się znajadowała.
Straciła poczucie czasu. Kiedy ostatnio jadła? Kiedy spała? Wiedziała tylko, że było to dawno.

Natasha Wickham, młoda kobieta, siedziała skulona przy belce podtrzymującej strop. Zdawała się nie zwracać uwagi na krzyki kobiet i mężczyzn, które rozległy się w tych ostatnich chwilach przed zatonięciem statku.

Czy umrę? Waham się. Zaczynam czuć lęk przed śmiercią. Co mnie czeka po drugiej stronie? Co jeśli śmierć to ostateczny koniec istnienia?
Słyszę krzyki tych ludzi. Niektórych znam. Czy oni też boją się śmierci? Czy dlatego krzyczą?
Widzę sceny ze swojego życia. Czy to właśnie ten moment, gdzie całe życie przemyka mi przed oczami, by po chwili całkowicie się zakończyć?


Natasha nagle poczuła ścisk. Nie dlatego, że było ciasno i jakaś kobieta na nią wpadła. Poczuła jak zaczyna ją ściskać w środku. Brakowało jej powietrza. Gorączkowo próbowała nabrać go w płuca.
Wdech i wydech. Te proste czynności, których wykonywania często nie jesteśmy nawet świadomi podczas zwykłego dnia, czy nocy, przychodziły jej z każdą chwilą coraz ciężej.
Astma. Kolejny atak. Nie miała siły z tym walczyć. Już nie. Wycieńczenie dało jej się we znaki.
Gdy tak rozpaczliwie próbowała złapać choć trochę powietrza w płuca, jej oczy rejestrowały różne obrazy. Widziała innych więźniów, prących w stronę pokładu, tratując po drodze japońskiego strażnika. Widziała rozbryźniętą krew na ścianach. Widziała wodę, której poziom coraz szybciej się powiększał. Statek szedł na dno.

Nie miała siły walczyć. Siedziała, dusząc się i patrząc na ludzi w panice próbujących ratować swoje życie.
Ktoś wpadł na nią. Uderzyła głową o belkę. Krew z rozciętego czoła powoli, ciurkiem, spływała po jej twarzy.
Nadal nie mogła złapać powietrza, kiedy obraz przed jej oczami zaczął się ściemniać.
Eryku, wkrótce będziemy znów razem...

Leżała na mokrym piasku, a morskie fale dotykały jej stóp. Gdy się ocknęła, zakrztusiła się, wypluwając sporą ilość słonej wody.
Czuła w ustach piach, który zazgrzytał jej między zębami, kiedy zagryzła mocniej szczęki z bólu.
Jęknęła cicho, czując każdy mięsień swojego ciała. Otworzyła oczy. Chwilę potrwało, zanim na powrót przyzwyczaiły się do widzenia.
Gdzie ja jestem? Jakim cudem przeżyłam? Przeżyłam...?
Kolejne jęki wyrażające cierpienie towarzyszyły każdemu jej ruchowi, kiedy z trudem podniosła się na czworaka.
Oparła ręce na kolanach i klęcząc w mokrym piasku, z przerażeniem rozejrzała się dookoła siebie.
- Co to za miejsce...? - wypowiedziała.
Jej głos był strasznie zachrypnięty. Najwidoczniej struny głosowe również potrzebowały czasu, by dojść do siebie.
 
__________________
Jaka, sądzisz, jest biblia cygańska?
Niepisana, wędrowna, wróżebna.
Naszeptała ją babom noc srebrna,
Naświetliła luna świętojańska.

Ostatnio edytowane przez Cold : 28-03-2012 o 16:44.
Cold jest offline