| Zwinęła włosy w dłoniach starając jakoś zapanować nad ich chaosem, i spróbowała ujarzmić je w formę warkocza. Może to coś pomoże...
W końcu ląd...
Była z tego zadowolona, mimo iż zdążyła się już wcześniej przyzwyczaić do ciągłego kołysania statku, to przecież nie była pierwsza jej morska podróż, mimo to z radością oczekiwała pobytu na podłożu jakie nie będzie się kołysać...
Z lekkim uśmiechem przysłuchiwała się rozmowie pomiędzy bosmanem a jej 'opiekunem'.
Z wdzięcznym skinieniem głowy przyjęła ofiarowaną przez tego pierwszego broń.
Dobra broń, oceniła odruchowo, po czym spuściła wzrok chwytając ów podany jej rapier nieco niezgrabnie. -Mam nadzieje, signore, że nie będę nigdy musiała umieć się nią posługiwać. Przecież to nie przystoi damie...Ale i tak jestem ci niewymownie wdzięczna za troskę...
W momencie gdy bosman skierował swą uwagę na innych pasażerów głęboko wciągnęła w płuca słone powietrze.
Nie wiadomo, jak długo nie będzie czuć morza przy każdym oddechu...
Słowa Diega sprawiły, że obrzuciła go uważnym spojrzeniem zielonych jak morze oczu.
Interesujące...ciekawe kim jest ten człowiek, że jej ojciec uznał go za odpowiednią do pilnowania jej osobę...
Lekki uśmiech zatańczył na jej ustach. -Oczywiście senior Diego. Mam nadzieje, że nasza wspólna wyprawa po imperium będzie interesująca przygodą...
Rzekła spokojnym, nieco śpiewnym głosem, o lekko matowej, dość charakterystycznej dla estalijek barwie.
Imperium....w końcu...
Może tu znajdze wolnośc...
Rok to długo, by zdążyć się uwolnić od pilnujących jej osób....
__________________ Candles raise my desire
Why I'm so far away
No more meaning to my life
No more reason to stay... |