| wodze wzrokiem po calym barze...jakbym kogos szukał, po chwili znajduję. Pokazuję szybkim ruchem odnake bramkarzowi, nie spuszczajac ani na sekunde z widoku osoby ktore znalazlem.
Podchodzę do tych osob...
mówie spokojnym głosem, wręcz szeptem-Dobra kochani! koniec sielanki...-robię mała pauze -Domyślacie sie,że nie jestesmy w Disneylandu... mamy sprawe do Pana Y i Pana Maca , o ile sie nie myle. |