Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 12-13-2006, 11:47   #141
Nami
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 680
Caroline wybiegła z niemałego jak na jej miare pokoju, nie trzaskając za sobą drzwiami tylko czekając aż one same się zamkną. Biegnąc przed siebie podciągnęła lekko ku góre swą suknie by nie potknąć się o jej chropowaty materiał. Omijając oniemiałą słuszkę zgubiła pantofelek. Szybko wróciła po niego. Spojrzała na kobiete iskrami swych oczu i zdejmując z nogi drugi pantofelek podeszła do niej.
- Uważaj na nich. I proszę Cię, weź to. Zrób z tym co chcesz. To będzie mój mały test dla mnie. Jeśli kiedyś ten pierścionek wróci do mnie znaczy to, że jestem coś winna Leonardowi zaś jeśli nie...będe go mieć tylko w sercu... - mówiąc to zacisnęła służce w dłoniach pierścionek ze szmaragdowym oczkiem
- Jesteś piekną dziewczyną. Uważaj na siebie. - dodała po czym szybko z bucikami w dłoni pobiegła w kiedunku bramy.

Myśli jej zmieszane, a jednak ułozone. Oczy iskrami wypełnione a jednak tak puste. Wszystko było sprzeczne. Wszystko nie tak jak być powinno. Najpierw kompletny brak szacunku dla księdza przez tłum ignoranckich ludzkich bufonów, nastepnie ta sala wypełniona po brzegi ludźkimi sumieniami rozpusty i rządzy pieniądza, w biegu kolei rzeczy ludzie, których nigdy nie powinna poznać. Kim oni w ogóle są, że śmieli zniszczyć jej i tak zrujnowane życie? Nienawidziła tego. Nie mogła znieść na tak ważnej dla niej uroczystości kogoś kto w ogóle nie przejął się śmiercią jej...najukochańszej w życiu osoby. Bo niby po co oni tutaj? By najeść się? Pobawić, poplotkować? A gdzie sens?! Gdyby i ona chciała się dobrze bawić poszłaby na wystawę!

Powóz zniszczony...no to gdzie się babo z tym tyłkiem tam pchałaś!
Jej uczucia były mieszane jak pogoda panująca w tym okropnym dla niej miejscu. Z miejsca w którym się znajdowała, pobiegła do ogrodu rzucając tylko złym spojrzeniem na osobę w powozie. Biegła, bo tak czuła się lepiej. Wiatr lekko muskał jej twarz i wprawiał w delikatny ruch jej kasztanowe włosy. Stanęła pod drzewem, pięknym i dorodnym niczym owoce jakie na nim zazwyczaj rosły. Oparła się o niego plecami i zaykając oczy uniosła lekko w górę głowę. Wiatr...zrobiła się nagle tak delikatnie, lekko i tak ciemno. Poczuła na chwilę szczęście, a w nim zobaczyła twarz Leonarda i gdzieś w myśli usłyszała słowa "Chyba nie chcesz bym był dla Ciebie tylko sercem?"
Otworzyła gwałtownie oczy i wszystko prysnęło. Łza zakręciła jej się w oku, a dziewczyna osunęła się w dół drzewa i schowała w dłoniach każdą z łez, która dla niej była krzykiem o pomoc.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Nami jest offline  
Reklama