Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-05-2012, 09:59   #10
Sierak
 
Sierak's Avatar
 
Ruszyli, mimo że wszystko wydawało się być organizowane nieco na szybko, to Siegfried koniec końców zdecydował się wziąć udział w wyprawie, w końcu ubicie smoka z czystego diamentu... Dzięki temu stałby się chodzącą legendą Jaggerwocków. Krieg był nieco za duży na piesze wędrówki po lesie, a rycerz wolał podróżować z pozostałymi niż w przestworzach, tak więc też puścił swojego towarzysza wolno, niech przy okazji wypatruje wszystkiego, co mogło kojarzyć się z celem wędrówki. Monotonię spaceru w mithrilowej płycie przerwał bard, smagając kolejnych uczestników wycieczki bacikiem używanym do poganiania koni.
~ No żesz kurwa mać... Zaraz połamię mu ręce ~ pomyślał patrząc się na delikatne przedramiona półelfa. Co prawda nie czuł uderzeń przez zbroję, ale sam fakt że takie gówno aż tak sobie pozwalało go irytował, pożałował nawet że nie miał Kriega u boku widząc, jak tygrys niziołka odstrasza namolnego natręta warknięciem. W końcu nie wytrzymał...
- Ty... Jeszcze raz, a połamię ci obie nogi... Bo rękami masz grać - warknął do Mazaritha z pod przyłbicy odtrącając go łokciem na bok i dając do zrozumienia, że jeszcze raz a Krieg nie będzie musiał szukać obiadu w lesie. Będąc już w jego temacie ten odleciał na tyle daleko, by zerwaniu uległa ich więź telepatyczna co oznaczać mogło tylko to, że w pobliżu nie ma ani wystarczająco wielkiej zwierzyny, ani cóż... Żadnych wiosek, a przynajmniej takich w których znaleźć można dziewice. Ale nie oszukujmy się, łatwiej trafić już na tego smoka niż na dziewicę w wiosce...

Krieg w istocie powrócił dopiero późnym wieczorem, rycerz postanowił nie wnikać w szczegóły niewielkich cięć na jego cielsku i miał tylko nadzieję, że gdzieś tam nie organizuje się właśnie krucjata antysmokowa. Drużyna przenocować miała na polanie, która niestety okazała się być zajęta przez wielkie coś o kształtach kobiety, tyle że mającej z piętnaście metrów wzrostu, jak nie lepiej. Nawet masywny smok wydawał się być przy niej maleństwem.
- Co jest kur... - Zapytał sam siebie rycerz widząc jak Mazarith zachęca kapłana i zaklinacza do ‘przywitania się’, ci zaś tracąc równowagę upadli na... Portal w ziemi znikając w nim po chwili. Siegfried i Krieg spojrzeli po sobie z lekkim zakłopotaniem i niemym pytaniem, czy nie powinni wrzucić do środka i barda. Kwestia rozwiązała się sama, gdyż jeden z członków drużyny smokobójców złapał Mazaritha za wszarz i wskoczył do środka. Tylko po co on wskakiwał, jak mógł go tam po prostu wepchnąć? Poza tym odkąd to na środku polan pojawia się portal, jak wywnioskowali wszyscy zebrani, nie wspominając już o magicznie powiększonej kobiecie?

Koniec końców Mezzo zdecydował się iść śladami kobiety i dociec, skąd też przyszła. Na polanie został jeno Siegfried, Krieg i elfia łowczyni. Smok rozłożył się mniej więcej na wprost śpiącej królewny, jednak w dystansie pozwalającym mu na manewr w razie nagłego jej przebudzenia i niezbyt przyjaznego nastawienia. Rycerz zdejmując przyłbicę usiadł koło towarzysza opierając się plecami o jego bok, który nie był aż tak bogaty w kościane kolce jak reszta ciała i zapraszającym gestem ręki wskazał na Mirith, proponując miejsce obok siebie.
- Póki co nie ma co kombinować, a ktoś musi zostać pilnować tyłów dopóki Mezzo nie wróci, a reszta - wskazał kciukiem dziurę w ziemi - nie wylezie z tego cholerstwa. Zapraszam obok mnie, drewnem też bym się nie przejmował, jak sprawy nam się... Unormują, wyrwiemy kilka drzew i obrobimy pod palenisko. Krieg, naprawdę nie dasz rady określić co to za magia... Cokolwiek? Zawsze miałeś sporo do powiedzenia w takich kwestiach...?
 
__________________
- Alas, that won't be POSSIBLE. My father is DEAD.
- Oh... Sorry about that...
- I killed HIM :3!
Sierak jest offline