| DOMINIC
Podnoszę się z materaca, przekrzywia głowe na prawo i lewo czemu towarzyszy odgłos strzelania kręgów. Następnie zaglądam do torby. Podnoszę głowe i przyglądam się wszystkim po kolei. Zatrzymuje wzrok na Ronnym. - Po pierwsze Ronny to nie ufam ci ani na jote i nie mam zamiaru zaufać. Może to wasza sprawka. - Przyglądam mu się z uwagą - Może to że tu siedzicie z nami to tylko jakaś wasza gra co ??? Po drugie gdyby nie ten świr w spódnicy mnie by tu nie było. Pamiętasz ??? To ona zaczęła walić po całym lokalu. A potem na muszce zaprowadziła mnie do AV’ki. Ja się tu nie pchałem. Co do zawieszenia broni to radzę eszystkim posłuchać Ronniego, – Spoglądam na wszystkich ogólnie – Panuje tu bardzo nerwowa atmosfera. Ktoś może zostać ranny, szczególnie proponuje zwrócić uwagę na jedyną panią w naszym gronie. W ogóle proponuje jej zabrać broń.
Po wypowiedzi Sky pod jej adresem
Uśmiecha się paskudnie. – A nie uczyli was w tym policyjnym przedszkolu żeby nie denerwować takimi gadkami świrów bo się robią niebezpieczni ? – Wpatruje się w Sky.
__________________ And then... something happened. I let go.
Lost in oblivion -- dark and silent, and complete.
I found freedom.
Losing all hope was freedom. |