| „W poczekalni”
Mówi mi zawsze – jestem w poczekalni
Nie spiesz się jeszcze poczekam
Położę się tylko na trochę
Nim zliczy się saldo oddechów
Aż pęknie ten zegar na bramie
I zwróci mi ciszę i światło –
Twarz jej wiecznie ukryta
Wtopiona w ponętny dogmat
Za jego tarczą obmyśla
Roszady podszeptów i złudzeń
Bym błądził pośród domysłów
Sczerstwiałych po nocach jak azbest
Mam więc tak cierpliwie czekać
Aż znajdę ostatnią podpowiedź
Jak Ci co ujrzeli i milczą...
Tyle obawy w drżących dłoniach zmieszczę
Ile subtelnych znaków zapisze mi w spadku
Wychodząc
Zostawi
Nie domknięte usta |