Sesję w 100% improwizowaną prowadziłem tylko 1raz w życiu - siedzieliśmy z kumplami i tak jakoś 'poprowadziłbyś coś'
i poszło
Im się podobało, a ja za wiele z tego już nie pamiętam
osobiście wolę tak jak
Geisha, mieć prawie wszystko zapięte na ostatni guzik
muzyka, sterta notatek, mapka, rysunki/zdjęcia bardzo rzadko, plansza z polami [to do DnD] i na koniec wszystko jeszcze raz przeczytane
i potem:
tu dostaną to, potem rozmowa z tym, następnie podróż do, walka z tym i tym itd
wiele osób uznałoby to za coś niezbyt ciekawego bo niby wszystko jest z góry ustalone..., wg mnie najważniejsze jest nie dać po sobie poznać czy to co aktualnie się prowadzit o Wielka improwizacja czy 'ukartowany plan'
'największa frajdę' mam na kilka minut przed sesją kiedy wymyślam na prędce kilka kobiecych i męskich imion, dla przypadkowych BN-ów [tak po 5 na płeć]