Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-01-2007, 23:43   #1
Nergala
 
Nergala's Avatar
 
Reputacja: 352 Nergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skałNergala jest jak klejnot wśród skał
Wyprawa w nieznane

UWAGA!
Łowcy głów! Poszukiwacze skarbów i przygód! Zapraszam do mnie! Każdy, kto chce zarobić, stać się sławny uciec od przeznaczenia jest mile widziany na mojej wyprawie. Ostrzegam jednak, iż jest ona niebezpieczna i długa, w tereny, na których jeszcze nikt z Vandiru stopy nie postawił...
Zainteresowanych zapraszam do spotkania się ze mną. Najczęściej można mnie spotkać w karczmie "Pod Rogatym Aniołem".
P.S.
Proszę pytać o Naomi


Przeczytałeś ogłoszenie na jednym z drzew w mieście. Wyprawa zdawała Ci się dosyć intrygująca żebyś się nią zainteresował. Bez dłuższych namysłów zacząłeś poszukiwania podanej karczmy.

Pytałeś wielu ludzi, rzadko kto był w stanie powiedzieć gdzie może się ona znajdować. Długo szukałeś, pytałeś i nic. Wędrując po placu głównym miasteczka Twój wzrok przykuła kobieta w czarnej pelerynie. Może ona mi odpowie pomyślałeś, po czym do niej podszedłeś.
-Czy wiesz, gdzie jest karczma "Pod Rogatym Aniołem"?
-Tak... Północno-wschodnia część miasta, przy sklepie z ziołami pani Fotler. - odpowiedziała. Nie widziałeś jej twarzy, zakrywały ją czerwone włosy oraz kaptur. Głos miała zimny i przenikliwy. Odszedłeś bez słowa kierując się w podanym kierunku.
Do karczmy dotarłeś wieczorem. Niebo już ciemniało. Okolica była dość bogata i schludna, karczma również. Wszedłeś do środka. Wszystkie stoły były pozajmowane, poza jednym, w ciemnym kącie gospody. Podszedłeś do barmana.
-Czy znajdę tutaj Naomi? - zapytałeś.
-Tak - huknął potężny mężczyzna, zarzucając sobie ścierkę przez barek. - Widzisz ten wolny stół na uboczu? Zawsze tam siedzi... Usiądź i poczekaj na resztę. Ale nie siadaj na krześle przy ścianie, gdzie światło nie dociera tam wogóle. To jej miejsce... - skinąłeś głową i oddaliłeś się w stronę stołu.

Kiedy już wszyscy byli, puste krzesełko w cieniu poruszyło się i wystąpiło w stronę lamp karczmy. Waszym oczom ukazała się kobieta, ta sama, którą pytaliście o gospodę. Zrzuciła kaptur z głowy.
-Witam - powiedziała chłodno. - Jestem Naomi. - spojrzała na Was. Miała jasną cerę, nieskazitelnie gładką. Czerwone, wydatne usta widniały na alabastrowej twarzy niczym płatki róż na śniegu. Miała w sobie jednak coś dziwnego... Jej oczy... Krwistoczerwone, przenikliwe i bezdenne... Na jej czole widniały małe dwa różki. - Spodziewałam się bardziej mrocznego towarzystwa... Jednak widzę, że jest wśród was ktoś, zbliżony pochodzeniem do mnie - powiedziała patrząc w oczy jednemu z was. Przyglądała się każdemu, długo wpatrywała się w oczy, jakby z nich czytała. - Jestem damonem. Ale nie obawiajcie się. Król jest moim przyjacielem... A w sumie ja jestem jego najemniczką... - poprawiła się. - Napisałam ogłoszenie, gdyż z naszego kraju zbiegł odwieczny wróg króla Harvada wraz z jego córką. Moim zadaniem jest ich odnaleźć. Ci, którzy będą mi w tym pomagali, zostaną później nagrodzeni... Widzę, że są wśród was dwie kobiety... I tak dużo, jak na moje domysły... Bardka... Za wiele do roboty mieć nie będzie, bo wyprawa będzie niebezpieczna. Co kryje sie na Venitrem nikt nie wie. Ale będziesz nam poprawiała humor. Elfka też się przyda... Jestem dość surowym dowódcą, więc ostrzegam, wszelkie kłótnie mogą skończyć się... Śmiercią - powiedziała i położyła na stole dłonie. Nie były normalne. Zamiast zwykłych paznokci miała 5 cm pazury. - Żeby uniknąć nieporozumień, macie czas na zapoznanie się ze sobą. Kiedy zmorzy was sen, oto klucz do waszego pokoju. Wszyscy śpicie razem. Bez awantur, podejrzeń itd. I nie dobierać się od razu do pań. Będą silnie przeze mnie strzeżone. - powiedziała uśmiechając się. Miała wydłużone kły, jak wampir. Położyła na stole klucz i powoli oddalała się z powrotem w cień. - Aha. Jutro was przetestuje. Wasze ataki, zdolność parowania i obrony... Mam nadzieję, że sobie poradzicie... Ten, kto nie zda celująco, będzie miał cały czas przy sobie opiekuna... - dodała z szyderczym uśmiechem po czym zniknęła w cieniu.
 
__________________
Sore wa... Himitsu desu ^_~
Nergala jest offline