Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-12-2012, 12:11   #8
JPCannon
 
JPCannon's Avatar
 
Po spotkaniu z Marko Polo, postanowiłeś odwiedzić swój trzeci najpewniejszy kontakt. Dark Knight nie należał do typowych gangsterów, których dawałeś radę zastraszyć lub poradzić sobie z nimi w inny sposób. Widok jak boss jednego z największych gangów w Saint Louis wgina metalowe pręty, potrafił dać nieźle do myślenia. Podobno kiedy raz go złapano i przymknięto, najzwyczajniej w świecie wyszedł z komisariatu przez pancerne drzwi i kraty. Wiedziałeś, że uzyskanie od niego informacji nie będzie takie proste bo Dark Knight mało przed kim czuł respekt. Wcześniej jednak pomagaliście sobie wzajemnie, czy to wtedy kiedy sam jeszcze należałeś do gorszych typów, czy wtedy kiedy pomagał Ci rozprawiać się z brużdżącymi w Twojej okolicy gangami. Jego pomoc mogła okazać się nieoceniona w sprawie 667. Wsiadłeś więc szybko do swojego auta i popędziłeś do ostatniej znanej Ci kryjówki bossa.

Robiło się już dosyć ciemno, jednak latarnie nie zdążyły się jeszcze uruchomić. Starałeś się jechać tak by nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Nie potrzeba CI było teraz jakiegoś głupiego mandatu, czy zatrzymania za brawurową jazdę. Kiedy dojechałeś do dzielnicy w której panował Dark Knight, ulica zrobiła się dosyć pusta. Wjeżdżając na którąś z kolejnych dróg, zauważyłeś, że jedziesz już całkiem sam. Chwilę potem zatrzymałeś się spokojnie na czerwonym świetle. Z Darkiem często spotykałeś się w nocy, więc byłeś świadom, że na pewno nie przyjedziesz za późno. Ktoś jednak wyraźnie zwrócił uwagę na Twoje auto. Nie należałeś do tchórzliwych osób, więc postanowiłeś sprawdzić jak potoczy się akcja, w razie czego i tak mogłeś wcisnąć gaz do dechy i odjechać z piskiem opon. Z zaułka w Twoją stronę wyszła trójka drabów i jakaś gotycka panienka. Laska miała kij, reszta szła z gołymi pięściami. Ten widok mógł tylko wywołać uśmiech na Twojej twarzy. Nawet czterech mięśniaków nie miało specjalnie większych szans przeciwko Twoim zdolnościom. Największy z nich wyszedł przed maskę samochodu. Podkręciłeś gaz dając kolesiowi do zrozumienia, że bliskie spotkanie z autem nie będzie dla niego najprzyjemniejsze. Reszta cwaniaków otoczyła wóz. Nagle ich przywódca podniósł do góry ręce.

-„I co będziesz walił w maskę jak tępy goryl?”-Pomyślałeś widząc idiotyczne zachowanie faceta.

Nagle ręce draba pokryły się żywymi płomieniami. Sekundę później wpakował je z ogromną siłą w maskę Twojego auta, uderzając w jego silnik. Warczenie auta szybko ustało. Widać kolesie nie mili zamiaru Ci odpuścić.

[media]http://img145.imageshack.us/img145/6217/ulica.jpg[/media]

(mechanika w komentarzach)
 
__________________
"Miłość której najbardziej potrzebujesz to Twoja własna do siebie samego"
JPCannon jest offline