Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-01-2013, 16:22   #5
Fearqin
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1709 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Zeart położył głowę nie piersi śpiącego orka. Zamknął oczy i słuchał bicia jego serca. Uwielbiał to. Choć wszystko co definiuje i wpływa na człowieka, dzieje się w jego mózgu i duszy, a serce to zwykła pompa... to jako skrytobójca Zealot, jak zwykli na niego mówić, uważał je za najważniejszy organ w ciele tych wszystkich którzy je mieli. Można było się z jego bicia wiele dowiedzieć. U zwierząt to były proste potrzeby, jedzenie, sranie, ucieczka czy walka, u istot z bardziej rozwiniętą inteligencją, działo się więcej. To że więcej rozumieli i więcej mieli wpływało na to co czują, a chcąc czy nie chcąc, czuli to w sercu. Miłość, ekscytacja, podniecenie. Serce dzięki nim pompowało krew w narkotyczny sposób, który sprawiał, że chciało się więcej, mocniej, szybciej.

Zeart podniósł głowę uśmiechnięty, spojrzał na świński ryj orkowego wodza Urgawza. Cóż za idiotyczne imię. Gdy spał na jego twarzy nie było widać okrucieństwa, którym tak bardzo się charakteryzował, nie było widać wzroku, żądnego krwi, mordu i gwałtu. Wystarczyłoby jednak, że Zealot klepnąłby go w policzek. Zerwałby się rozwścieczony, spojrzał po obozie, pełnym zabitych we śnie żołnierzy, rozerwałby Zeart'a na pół, to pewne, a potem jeszcze go zjadł. Pozory mylą. Ostrze sztyletu wbiło się w lewą komorę serca orka, otworzył oczy, próbował krzyknąć, ale tak szybko jak jego twarz ożyła, tak też szybko zamarła, w grymasie wściekłości i strachu.

Zealot odpiłował jeden z kłów orka, wrzucił go do sakiewki i wstał rozglądając się po prowizorycznym obozie. Banda orków grasantów w swoim szaleńczym rajdzie zniszczyła i splądrowała cztery ludzkie wioski i wybiła dwie drużyny najemników, które zostały wynajęte przez okoliczne władze.
Zeart został wynajęty przez jedyną ocalałą z trzeciej w kolejności zniszczonych wiosek, kobietę. Jej mąż wcześniej sprytnie schował oszczędności na czarną godzinę, a już kiedyś w tej wiosce korzystano z usług tegoż skrytobójcy, nie była to zbyt przyjemna osada.

Poprawił ciemny płaszcz, schował sztylet do małej pochwy i wyjął szable. Zaskoczył ich gdy robili mały postój przy rzece, przeciągnął się aż do nocy na jego korzyść, ale nie wszyscy spali. Pozostali jeszcze wartownicy...

***

Ciężko powiedzieć, żeby Fru spał. To co się z nim stało podczas spoczynku było co najmniej osobliwe. Otwory w jego hełmie się zamknęły spajając maskę w jeden, złoty kawałek, upatrzony pięcioma szlachetnymi kamieniami. Ponadto nawet nie leżał, tylko siedział oparty o ścianę za łóżkiem. Jednak to nie przeszkadzało zasnąć czarodziejce. Gdy tylko padła na łóżko, od razu zasnęła.

Nie żeby dane jej było dobrze wypocząć. Chyba z pierwszym promieniem słońca, zbudził ją kobiecy krzyk przerażenia i gromkie śmiechy paru mężczyzn. Co gorsze dobiegało to z gospody, z pokoju obok.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline