| Prowadzilem zarowno i sesje improwizowane oraz te ze scenariuszem, i zdazalo sie ze obie metody przynosily bardzo pozytywne rezultaty. Jednak w koncu doszedlem do wniosku, ze oprocz improwizacji, rozpisany scenariusz to podstawa, zwlaszcza w systemach o kolorze horroru czy grozy (jak Zew Cthlhu czy D&D Ravenloft).
Zawsze poswiecam kilka dni na ulozenie scenariusza, przygotowanie map, obrazkow, a przede wszystkim - przygotowanie opisow pewnych kluczowych scen i wydarzen, a zwlaszcza sceny kulminacyjnej oraz dobraniu do nich wlasciwej sciezki dzwiekowej. W pelnej improwizacji takie cos jest nie mozliwe (no chyba ze przychodzisz na sesje majac 100 plyt CD i zonglujesz nimi w miare potrzeby, lub jestes typem MG ktory katuje graczy ta sama muzyka przez 5 lat).
Dla graczy najwazniejsze jest zeby sie dobrze bawic, ale ja nie jestem automatem do obslugiwania graczy i mi zalezy przede wszystkim na tym, abym ja sie dobrze bawil, opowiadajac graczom jakas historie. A wlozony w przygotowanie naklad pracy i tak spowoduje, ze gracze beda sie bawic dobrze. Trzeba tylko umiec tworzyc iluzje tego, iz to decyzje graczy wplywaja na przebieg przygody, a na prawde prowadzic ich wlasnie bezczelnie "za raczke" od sceny do sceny. Bez talentu improwizacji tkanie takiej iluzji jest jednak niemozliwe. |