Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-18-2007, 19:58   #114
Harv
 
Harv's Avatar
 
Reputacja: 3 Harv wkrótce będzie znany
$: 37 726
- Siemano! Tu Boryk - w głosie można było wyczuć zdenerwowanie, słychać szum wiatru w słuchawce.
Jatagan próbował zebrać myśli, w głowie mu się kotłowało ~Kim u licha jest Boryk..? Aa, ojciec tej Lu. Durne imię.~

Odwrócił się od samochodu, podmuch chłodnego, nocnego powietrza przesiąkniętego spalinami uderzył mu w twarz. Granat ciążył mu w kurtce. Ile jeszcze czasu nam zostało? Ta noc nie będzie przecież trwała wiecznie, musimy się spieszyć..

- Hallo jesteś? – usłyszał ten sam głos -
- A, siema – Został wyrwany z zamyślenia – Skąd dzwonisz? – Spytał rozglądając się dookoła. ~Wszyscy nagle dzwonią.. Ciekawe..~

- Daj spokój! To nie ważne! - krzyczy – Jesteś w klubie jeszcze? Lu się tam pokazała?

- Lu? Aa, już jej potem nie widziałem. Wszyscy wyszli jakieś pół godziny temu. Widziałeś w ogóle co się stało z klubem?

- O rzesz kurwa mać! Mała suczka uciekła mi i nie mogę jej znaleźć - powiedział jakby do siebie – A co się stało, nie nic nie wiem!

Jatagan zauważył Carlosa zbliżającego się do pojazdu. Przyjrzał mu się uważniej.. Najwyraźniej szukał czegoś w gruzowisku…

- Jat! Do kurwy! Co jest?
- Aa, sorry, zagapiłem się.. – bąknął do słuchawki. Zaczynał się wkurzać, dawno już nie był taki rozkojarzony. Usłyszał nasilone wycie wiatru po drugiej stronie. – Słyszysz mnie jeszcze? No właśnie, Klub wypierdoliło w powietrze. Ktoś chyba wiedział, że tam był Sabat… - Stwierdził, że może chyba podzielić się z nim tymi informacjami – Jestem teraz pod klubem, śmiertelni grzebią w gruzach.

- O jasny gwint! Mam nadzieje że Lu tam nie było! A ktoś tam w ogóle był?
- Żaden z nas, jeśli o to chodzi - czekaj, mój człowiek idzie w naszą stronę, przeszukiwał resztki budynku – pomachał wolną ręką do Carlosa, starając się zwrócić jego uwagę
- Ej Jat! Jakbyś coś wiedział to dzwoń do mnie, bo już kurwa nie wiem co teraz robić!! Co z tą kurwą Sashą, Lu mi znika, klub wylatuje w powietrze! Co kurwa jeszcze?

- Co do Sashy, to musimy ją gdzieś kurde znaleźć - cholerny bajzel się robi - Arcybiskup się martwi.. Wiesz, to ma związek z tymi pieprzonymi skrzypcami. Słuchaj, masz jakichś znajomych w porcie?
- Jat czyś ty na łeb upadł? W Porcie siedzą Lojaliści! Te wypierdki mamuta niech mnie cmokną w mój meksykański tyłek! A co chcesz w Porcie?
- No co, kurde, każdy może zapomnieć. – udzieliło mu się zdenerwowanie Boryka - Jakiś fagas stamtąd ma coś wspólnego z tymi skrzypcami.
- Aaaa, nie nic mi o tym nie wiadomo! Lojaliści to śliski temat, stary i lepiej się trzymaj od niego z daleka, dobrze ci radzę, jako kumpel z Klanu.
Boryk po chwili milczenia odezwał się jeszcze raz:
- Dobra my tu gagu-gadu a Lu wciąż nie ma, jakbyś coś wiedział to daj znak chłopie, w kupie siła, trzymaj się!

- Na dodatek Randy zgubił trop tej dziwki z Europy... Jak my ją teraz do jasnej ciasnej znajdziemy?!? – rzucił Jat, mówiąc po części do siebie.
- Randy spierdolił sprawę? - Słychać jeszcze jego głos zdziwiony w słuchawce – O kurwa! To poważna sprawa musi być. Ten kutas nigdy nie spierdolił sprawy! Dobra widzę, ze to nie przelewki, zbieram Sforę i do dzieła!

Jatagan odłożył słuchawkę w gorszym humorze niż wcześniej - niczego nowego się nie dowiedział oprócz tego, że zaginął ktoś z jego klanu. Kurwa. – mruknął pod nosem. Przynajmniej tyle dobrego, że sfora Boryka zajmie się szukaniem Sashy. Teraz sobie uświadomił, jak ważna jest to sprawa. Skoro ktoś zgubił Sforę paladyna Gangreli, to jak my mamy go znaleźć.. Pozostaje odwołanie się do sojuszników..
Przez otwarte okno samochodowe szepnął do czekającego na połączenie Chrisa.

Chris, pamiętasz tę małą wampirzycę z mojego klanu, tę Lu? Jej ojciec dzwonił, podobno zniknęła. Jego sfora też będzie szukała Sashy, mam nadzieję, że to cos pomoże
 
__________________
Nie chcę ukojenia, które mogłoby mi odebrać skruchę, nie pragnę uniesień, które wbiłyby mnie w pychę. Nie wszystko, co wzniosłe, jest święte, nie wszystko co słodkie - dobre, nie wszystko co upragnione - czyste, nie wszystko co drogie - miłe Bogu.
Harv jest offline