| Indianin uśmiechnął się zadowolony. - Nie ma jak klient który wie czego chce. A teraz przepraszam, idę złapać trochę świeżych spalin. Sandra, przypilnuj żeby Johna nic nie zjadło, zaraz wracam.
Wstał i skierował się do schodów. Po drodze rzucił przeciągłe spojrzenie blondynce której wcześniej się przyglądał i wspiął się po schodach do Temple. Wszedł akurat w dobrym momencie, żeby usłyszeć zamieszanie robione przez Napoleona i Crawlera. Nie byłby sobą, gdyby nie podszedł bliżej, żeby sprawdzić co się dzieje. Przez chwilę przyjrzał się muzykowi, po czym wyszedł z tłumu i wyciągając z kieszeni telefon, skierował się do wyjścia. |