Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 29-03-2013, 10:20   #2
blazen
 
blazen's Avatar
 
Grupa do której dołączył Bataar zdecydowanie nie należała do typowych. Dwoje ludzi, krasnolud, niziołek, elf i półelfka. Większość ras trzymała się ze sobą często pokładając nikłe zaufanie w innych, młody wojownik cieszył się że w tym przypadku było inaczej. Dobrze świadczyło to o jego nowych kompanach, nie wiedział czy są zwyczajnie tolerancyjni, czy potrafią odłożyć swoje uprzedzenia na bok w imię celu który ich zjednoczył, czy też być może obie te rzeczy na raz. Cokolwiek by to nie było, było o wiele milszym widokiem niż wieczne waśnie między klanami, spośród jednego z których się wywodził. Nie dało się także nie zauważyć, iż nie są oni jakąś przypadkową zbieraniną. Znali się ze sobą i mieli okazję razem działać. Była to prawdziwie cenna umiejętność, nieraz decydująca o życiu lub śmierci i często ważniejsza nawet niż zdolność do walki, Bataar gdy to zauważył zaczął odczuwać wobec nich szacunek.

Powód wyprawy był ważny i interesujący, walka z mroczną magią była słuszną sprawą i kapłan Anahit popierał w duchu działania grupy. Jednakże powód wyprawy bledną przy jej celu. Arcymag. To słowo niosło ze sobą potęgę, zaś spotkanie z tym kogo określało wydawało się móc odmienić życie. Bataar liczył na odmianę, chociaż stosunkowo niewielką, chciał odzyskać wzrok w prawym oku. Czuł jednak, iż może to okazać się bardziej skomplikowane niż machnięcie różdżką i wymamrotanie słów w języku który umarł zanim narodziły się góry. Choć nie miał wielkiej wiedzy, to podejrzewał iż przekleństwa rzucane przez umierających mają wielką moc, tak więc zdjęcie jednego z nich mogło wymagać czegoś więcej niż samego tylko zaklęcia. Nie martwił się tym jednak zanadto, jeśli miał do końca swego życia nie widzieć na jedno oko to niech i tak będzie. Świat nie kręcił się wokół jego zdrowia.
Gdy pierwszy raz stanęli by przygotować się do odpoczynku Bataar poprosił swoich towarzyszy o chwilę uwagi.

- Wśród ludu, z którego pochodzę istnieje pewien zwyczaj. Pierwsi przemawiają ludzie młodzi tak by starsi i mądrzejsi od nich mieli zarówno więcej czasu do namysłu jak i możliwość zdobycia nowych informacji, które to czasami bywają dla nich cenne. Jest całkiem możliwe, iż mam najmniej lat spośród tu obecnych, pewnym zaś jest to, że najkrócej jestem członkiem tej grupy co w pewien sposób czyni mnie najmłodszym niezależnie od mego wieku. Pozwólcie więc, iż ten raz zachowam się tak, nawet jeśli jest to wbrew zwyczajowi przyjętemu przez was i proszę potraktujcie to jako wyraz szacunku, który uważam że się wam należy. Ponieważ wydaje się, iż będziemy przez czas jakiś podróżować w swoim towarzystwie to chciałbym się choć trochę o was dowiedzieć za uczciwe więc uważam żebyście i wy wiedzieli o mnie więcej – przerwał na chwilę będąc nieco zażenowany, nie przywykł mówić o sobie. Wierzył jednak, że powinien to zrobić toteż po chwili kontynuował – Choć raz już się przedstawiłem pozwólcie, iż zrobię to raz jeszcze. Jestem Bataar Chuluun z klanu Narant-Set-Seg, wojownik i kapłan w służbie Anahit – bogini wojny, jednej spośród bóstw wyznawanych przez mój lud. Większość mego życia spędziłem tam gdzie się urodziłem czyli na wschodnich stokach Gór Dawnych Szlaków. Od kiedy tylko byłem na tyle zdolny by walczyć i nie zginąć pod pierwszym ciosem wrogiego oręża brałem udział w wielu starciach, jako że mój lud, podzielony na klany, walczy ze sobą nieustannie, zaś kiedy tego nie robi ściera się z orkami zamieszkującymi liczne jaskinie znajdujące się w pobliżach naszych ziem. Kapłanem jestem od zaledwie dwóch lat, na szczęście jednak nie muszę spędzać czasu z nosem w świętych księgach jako że Anahit niespecjalnie je posiada. Obawiam się także, iż nie słyszałem nigdy o żadnym spisanym dogmacie mojej wiary. Bogini woli czyny od słów i myślę, że jej charakter można opisać jako raczej w porządku, lecz czasem mi się wydaje że z nieco spaczonym poczuciem humoru – tutaj zaśmiał się krótko – choć obawiam się, że gdyby jeden ze starszych kapłanów to usłyszał to przyłożyłby mi buzdyganem po głowie. Ostatni rok spędziłem głównie jako najemnik, raz w niewielkiej armii głównie jednak przy ochronie karawan czasem także jako uzdrowiciel. Byłem aktualnie bez roboty gdy was spotkałem i choć tak jak mówiłem chciałbym uleczyć się z klątwy to pewnie poszedłbym z wami nawet będąc całkiem zdrowy. Po pierwsze uważam, iż wasz cel jest słuszny, po drugie zaś… ile osób może powiedzieć o sobie, że poznało arcymaga? Kiedyś może to okazać się bardziej niż użyteczna znajomość. Zaś co do teraźniejszości, obawiam iż poza zdolnością do machania toporem i odrobiną kapłańskiej magii nie mam zbyt wiele do zaoferowania, chyba że los sprawiłby, iż spotkalibyśmy jakichś z mego ludu. Kapłani Anahit są u nas szanowani, tak więc pewnie wtedy moglibyśmy liczyć na drobną pomoc. – Bataar zamilkł na chwilę i wydawał się nad czymś zastanawiać – To chyba tyle. Jeśli macie jakieś pytania to postaram się na nie odpowiedzieć, jeśli zaś nie to ja chętnie dowiedziałbym się czegoś o was. Za wszystko co opowiecie dzięki wam.
 

Ostatnio edytowane przez blazen : 29-03-2013 o 11:43.
blazen jest offline