Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-03-2013, 11:31   #8
Gortar
 
Gortar's Avatar
 
Od rana grzmiało i zanosiło się na deszcz. Niebo było ciężkie i granatowe. Szli w milczeniu kolejny dzień, wypatrując miejsca gdzie mogliby się schronić przed nadchodzącą ulewą. Zmęczeni wędrówką, w niezbyt pozytywnych nastrojach.

Las skończył się nagle. Jak ucięty nożem. Ich oczom ukazały się przysłaniane do tej pory drzewami grzbiety Gór Dawnych Szlaków. Cel ich podróży. Drogę przecięło im jezioro. Spokojny wietrzyk muskał jego taflę, tworząc łagodne zmarszczki. Łodygi tataraku kołysały się szeleszcząc spokojnie. Kilka spłoszonych dzikich ptaków zerwało się do lotu, zatoczyło łuk nad strzelistą strzechą, po czym odleciało w kierunku zaśnieżonych szczytów.

http://img153.imageshack.us/img153/4070/chram.jpg

Z drewnianej chatki, która stała kilka metrów wgłąb jeziora, zbudowanej na palach, unosiła się smużka dymu. Pomost prowadzący do chatki ogrodzony był płotem z sitowia.

Pojedyncze krople deszczu zburzyły spokojną powierzchnię wody znacząc ją siatką okręgów. Wiatr wzmógł się kładąc młode drzewka rosnące nad brzegiem. Chcąc, nie chcąc, ruszyli w stronę samotni. Już z pomostu dobiegł ich mdły zapach ziół, dymu oraz ciepło ogniska.

W centrum okrągłego pomieszczenia płonął ogień. Siwy dym, od którego kręciło się w głowach wisiał im nad głowami. U powały, w gęstym dymie rozwieszone schły pęki ziół. Pod ścianą, na półeczkach w równych rzędach stały gliniane dzbaneczki, na podłodze porozrzucane w nieładzie leżały kości zwierząt.

Już od wejścia Nena i Kesa wyczuły wyraźnie, że miejsce to jest przesiąknięte magią. Czuły jakby iskrzyła ona w powietrzu, jakby każdy oddech brany w tym pomieszczeniu był źródłem i zarazem emanacją mocy tego miejsca, lub też tego kto je zamieszkiwał. Pozostali członkowie grupy również wyczuli, że nie jest to zwyczajna chatka, na jaką z pozoru wyglądała.
http://www.bank-zdjec.com/foto5/19076_b.jpg

- Usiądźcie - odezwał się skrzekliwy głos.

Choć pomieszczenie nie należało do największych i nie było wyposażone w żadne meble, za którymi można by się było schować, dopiero w tej chwili dostrzegli przy ognisku siedzącą starszą kobietę. Skołtunione, siwe włosy przysłaniały jej twarz. Mieszała chochlą w kociołku zawieszonym nad ogniem.

- Daleka i niebezpieczna droga przed wami - skrzeczała starucha. - Spocznijcie. Nie chcecie się napić. - Bardziej stwierdziła niż spytała.
 
Gortar jest offline