| No i przyszło mi napisać posta pod postem.
A trochę tego było ostatnio.
Na początek dwa dzieła Makoto Shinkai
Pierwsze to She and her Cat. Trwa 4 minuty i 40 sekund. Świat i życie właścicielki opowiadane z punktu widzenia kota. Czarno-białe rysunki, ciekawa forma. Mistrzostwo krótkiej formy.
Drugie to Hoshi no Koe. Trwa 25 minut i w tym czasie mamy wątek miłosny, mechy, najeźdzców z kosmosu i kilka innych rzeczy do tego okraszone niesamowitą kreską i wyglądem. Bardzo klimatyczne i dziwne pod tym względem, że w 25 minutach zmieszczono tutaj coś co by się nadawało na niezłą serię. Ma kilka niedociągnięć ale zanikają one w końcowym przesłaniu i niebanalnej formie.
Dwa dzieła Yoshitoshi Abe, czyli Haibane Renmei i Serial Experiments Lain.
Pierwsze z nich to po prostu arcydzieło pod względem techniki i treści. Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. Wzruszające, głębokie, miodne.
Lain jeszcze nie obejrzałem do końca, ale to jedno z tych anime, które się albo kocha, albo nienawidzi. Po prostu dziwne. Dziwna kreska, dziwna historia, dziwna bohaterka, dziwne wydarzenia. Czyli coś dla mnie :P
Teraz coś innego, czyli Macross Zero, czyli 5 odcinków OVA do oryginalnego Macross + Osobiście nigdy nie oglądałem Macross i nie mam zamiaru, ale OVA całkiem niezłe. Świetna animacja, wygląd, wstawki 3D na najwyższym poziomie, szybkie walki (szkoda, że tak mało) i czego chcieć więcej? Dobre na rozluźnienie się.
Na koniec Hellsing Ultimate, czyli remake starego dobrego Hellsinga :P
W sumie mój odbiór Hellsinga się nie zmienił, nadal nie wiem co ludzie w tym widzą, ale ogląda się przyjemnie :P
Teraz muszę dokończyć Lain, potem biorę się za Monster, potem dwa sezony GitS SAC, Wolfs Rain i Texhnolyze :P Ale to jeszcze sprawa przyszłości. |