| Zsiadam z motocykla... odruchowy obrót głowy... spokojna twarz... spokojne ruchy... ale wprawione oko zobaczy czujność...
Szybkim krokiem podchodzę do drzwi.. grzecznym ruchem przepuszczam jakąś panienkę także szukającą odpoczynku w tym lokalu... a może szuka czegoś więcej?? Rzut oka... nie jednak nie w moim typie... ale może ma koleżankę... delikatny uśmiech pojawi się mojej twarzy, gdy przekraczam próg. Podchodzę do bramkarza... wyciągam z kabury rewolwer. Kładę go na ladzie.
P.
__________________ Si vis pacem para bellum.
Wojownicy nie umierają. Oni idą do piekła, żeby się przegrupować.
I zesłał ich Pan, by siali zamęt i zniszczenie.
Jestem Skoletek. To my przytrafiamy się ludziom, a nie na odwrót. Porzućcie wszelką nadzieję... |