| Obracam się... tłum...
~Tyle lasek... hmmm... dobra po kolei najpierw drink~
Przebijam się powoli przez tłok do baru... ruchy stają się rytmiczne... idę w takt muzyki... basy kierują moimi krokami... pierwsza zasada walki...dostosuj się do otoczenia... wreszcie lada...
~plan... to podstawa... więc kolejno... drink.. jaki... IceBerg... to będzie dobre... potem panienka... miła noc... rano telefon do tego palanta... dr Monroe... taki on doktor jak ja aniołek... ale zna się na rzeczy... a chyba czas zająć się jakimiś nowymi zabawkami...~ - Stary IceBerga zapodaj...
W oczekiwaniu na drink opieram się plecami o ladę baru...
~Drink załatwiony... teraz panienka... spokojnie... trzeba dobrze wybrać... sukcesywnie oglądam knajpę... kobietki... za niska... za ciemna... za blada... brzydki makijaż... o ta jest fajna... szkoda, że zajęta... co kobiety w ogóle widzą w takich wielkich ćwokach z łysa pałą... no cóż ... co my tu mamy dalej... o ta ruda... fajnie wygląda, fajnie się rusza... kurwa mać chyba dziwka... jeśli tak to cóż... życie...czasami trzeba płacić za porządny towar...~
__________________ Si vis pacem para bellum.
Wojownicy nie umierają. Oni idą do piekła, żeby się przegrupować.
I zesłał ich Pan, by siali zamęt i zniszczenie.
Jestem Skoletek. To my przytrafiamy się ludziom, a nie na odwrót. Porzućcie wszelką nadzieję... |