| Indianiec uśmiechnął się zadowolony. - Mówiłem, wiem że grają zupełnie inaczej. Ale zapewne szlag trafi tą kapelę, więc kwestia tego, żebyś złozył własną w oparciu o kontakty mojego znajomego. Ja bym się zajął szukaniem inwestora. To kwestia poboczna, i na spotkanie organizacyjne, a nie na teraz. Nie jestem w pracy. - mrugnął wesoło do rockmana, po czym zwrócił się do Napoleona - Kłopoty? Może bym mógł coś poradzić, ale nie wiem... Gadaj. Mam dobry nastrój - uśmiechnął się sympatycznie. |