| Alex obserwował jak Jeremy kończy pracę. Jego rola ograniczyła się w tej chwili do podawania pewnych części co jakiś czas. Nie odzywał się i nie próbował w tej chwili przedstawić swoich uwag, pomimo tego, iż jego towarzysz zamilkł i była ku temu okazja. Po prostu nie miało to wielkiego sensu. Nie dało się ukryć, że współpraca z Jery'm bywała trudna, a chwilami nawet bardzo trudna. Do jakiegoś stopnia Schenker nauczył się to akceptować, jednak teraz, gdy obiektem ich pracy stał się samochód... To zmieniało postać rzeczy. Każde słowo sugerujące choćby jego nieznajomość zagadnienia bolał go bardziej niż najgorsza obelga. Podobnie było wtedy, gdy chciał coś koniecznie powiedzieć, a nie dostawał takiej szansy.
Trzeba było jednak przyznać, że gdy już Jeremy pozwolił mu się wypowiedzieć to zwykle słuchał go i nie ignorował jego pomysłów. Nawet w tym przypadku, gdy było ich tak wiele. Poza tym, trzeba było mu przyznać, że w swoim fachu był prawdziwym fachowcem. Wystarczyło kilka minut opisu jakiegoś podzespołu oraz rzut oka na schematy znalezione w zasobach palmtopa i już potrafił stworzyć element nie tylko dorównujący, ale też nie rzadko przewyższający o wiele te dostępne zwykłymi metodami. Alex cały czas miał przed oczami ten niesamowity silnik, jaki stworzył Jery. "Dzieło sztuki" - jak sam o nim myślał.
Ponadto, tempo pracy, jakie udało im się osiągnąć było do prawdy imponujące. Gdyby Schenker musiał pracować sam, być może osiągnąłby nawet zbliżony efekt, jednak kosztowałoby go wiele tygodni mozolnej pracy, nie mówiąc już o kosztach... A tak, uwinęli się prawie ze wszystkim w zaledwie kilka godzin. Jeremy nie odzywał się przez dłuższą chwilę, więc Alex podszedł do samochodu od przodu i spojrzał w jego reflektory niczym w oczy dzikiego zwierzęcia. Właściwie od zawsze tak je traktował. Przyglądał się "spojrzeniu" Wołgi z sentymentem wspominając swego Mustanga. Może nie było to to samo, ale jednak zdążył już polubić to auto. Miało charakter i potencjał. Wyczuwał to wszystkimi zmysłami i już nie mógł się doczekać, kiedy usiądzie za kółkiem. Stał niczym zahipnotyzowany, z oczyma wlepionymi w radziecki automobil i powiększającym się z każdą chwilą uśmiechem na twarzy. Zapomniał o głodzie i o wszystkim innym. Na ułamek sekundy cały świat przestał istnieć.
__________________ Nie zapytał jej o to, jednak (...) za każdym razem, gdy w jej ciemnobrązowych oczach zbierała się wilgoć, niepokoiło go to więcej niż trochę. Wojownicy Nocy - Prolog, Lacrimae Dei |