Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 29-10-2013, 23:20   #3
Inferian
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 12698 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację
William zaczął lekko roztwierać powieki, wszędzie było ciemno. “Co do cholery, co się stało”- zastanawiał się niemogący przypomnieć sobie, co się wydarzyło. Prawdę mówiąc czuł się jak by stracił wzrok. Poruszył ręką i poczuł, że jest to plastikowy worek. “Na sąd ostateczny w workach?” - Pomyślał, wysilając się dość bardzo. Był osobą niewierzącą, oczywiście życie w gronie fanatyków przyczynia się do obaw, co stanie się po jego końcu i tak też było teraz. Młody mężczyzna uniósł rękę tak, aby usunąć okrywający go kawał foli. Okazało się, że jest on złączony za pomocą zamku, który rozsunął dłonią. Gdy tylko to zrobił poraziło go światło. Było ono dość intensywne. Pojawiły się kolejne myśli, ta z kolei była dość przewidywana, “to z pewnością tunel, o którym wszyscy mówią”. Takowych programów naoglądał się wiele, tematy tabu, śmierć kliniczna, życie po życiu i inne ciekawostki dla ludu. Było coś jeszcze słyszał dźwięki, nie był sam. Słyszał jak ktoś rozsuwa suwak, tak brzmiał to tak samo. Oparł się rękoma o łoże, na którym leżał i uniósł swoją część tułowia. Dzięki temu potrafić zauważyć znacznie więcej. Nie był głupi, ale to przerastało jego najśmielsze oczekiwania. Teraz był pewien jednego, znajdował się w kostnicy. Wszędzie stal chirurgiczna, ten zapach sterylności, a zarazem, jeszcze coś. Dziwny zapach, zaledwie po chwili wiedział to zapach krwi.

-Co jest? To jakiś cholerny żart? - Powiedział niemal bez dźwięcznie, nawet jego głos brzmiał inaczej, można porównać do mówienia podczas wymiotowania.

Gdy skończył swoje krótkie zdanie poczuł, że jego szczęka lekko opadła. Musiał ręką ją naprostować, niegdyś wysportowany pan King, a teraz połamaniec.
Rozejrzał się po pomieszczeniu i wzrokiem wrócił na swoje ciało, był nagi. Jego klatka piersiowa wyglądała jak gdyby po nim przejechał walec. Prawą ręką dotknął się w okolicy żeber, łatwo było nawet właściwie powiedzieć, między którym, bo właściwie trzy z nich znajdowało się na wierzchu. Białe, zmiażdżone kości przebiły skórę, a co najśmieszniejsze nie czół bólu. Otworzył do końca worek i na swoim palcu u nogi zauważył dyndającą karteczkę, Taką jak się zazwyczaj widzi u sztywników. Zgiął się, aby ją dosięgnąć, jego prawe ramię znajdowało się lekko niżej niż lewe. Czuł się jak kaleka, jak jakiś mutant. Musiał odepchnąć się ręką, aby móc powrócić do wcześniejszej pozycji. W ręce miał kartkę, którą obrócił, aby przeczytać:

“William King - upadek z 10-tego piętra, liczne obrażenia, zmiażdżona klatka piersiowa, podejrzenie samobójstwa”

Teraz przypomniał sobie ostatnie momenty, to jak miał się udać do lepszego świata. Jak wyskoczył ze swojego apartamentu, pamiętał nawet jak leci, do pewnego momentu. Jego pamięć nie dawała żadnych szczegółów na temat bliskiego spotkania z asfaltem, może i lepiej.

-No i co teraz?- Pomyślał

Rozejrzał się po pokoju szukając chociażby fartucha, którym może się okryć bądź, co lepsza ubrania, które może ukryć to, że wyszedł z lodówki. Powoli starał się wstać, nie było to łatwe, osoba, która upadła z 10 piętra to nie ten sam żywy człowiek. Swoje poczynania mógł śledzić na metalowej pokrywie drzwi. Zachowywał się jak truposz, te ruchy, ta niezdarność. Nawet wyglądał jak truposz biały, z czerwonymi oczami, roztrzepotane włosy, a sam cały pokiereszowany. Tak zdrowy człowiek nie wygląda. A lekarz ostrzegał aby nie mieszać alkoholu z lekami.

Oparł ciężar na swojej lewej nodze przytrzymując się tym samym obiema rakami łózka, po czym postawił drugą nogę. “Mozolna nauka chodzenia”. - Pomyślał zaś mimowolnie powiedział tylko
- Chodzić.

Być może z braku siły, a może w otępienia umysłu.

Wstał i obejrzał się na kobietę, która już siedziała na łóżku, nie wyglądała dobrze, ale być może lepiej niż on sam.

-Ki…, kim u lich...U licha jesteś? - Zapytał - Co to wszystko ma… ma znaczyć?


Pierwsze, co spostrzegł, było to, że nie musiał wcale oddychać. Spostrzeżenia: wampir, ale czy wampir wygląda jak oklapła kupa mięsa, być może. “Pieprzony trup” - pomyślał
 
Inferian jest offline