| Sandra
Dziewczyna z tym samym co poprzednio uśmiechem przypatrywała się mechanikowi, kiedy rozwijął swoją perrorę o motocyklach. Uśmiechnęła się szerzej, kiedy zaczął gestykulować. Kiedy mówił o próbowaniu, powoli oblizała górną wargę, patrząc na jego usta. W końcu znów się przeciągnęła, tym razem wyginając plecy w lekki łuk, co spowodowało owydatnienie jej i tak sporego biustu. Pogłaskała się dłońmi po muskularnych ramionach. - Jakoś nigdy nie miałam problemu z ciężarami, ale jeśli twierdzisz że gumowa wstawka jest lepsza, to nie ma problemu. Posłucham cię. Ty tu jesteś specem od tego co jeździ, ja zajmuję się czymś innym. - uśmiechnęła się uwodzicielsko - A co do efektu żyroskopowego, to akurat wiem co to jest. Taka do końca tępa nie jestem, chociaż wiem że nie wyglądam...
Przy tej uwadze rozpuściła blond włosy i rozsypała tak, że przysłoniły część jej twarzy. Dodało jej to kobiecego, drapieżnego uroku. - Dlaczego Harleye? Bo oboje bardzo lubimy te maszyny i nie lubimy plastików. Jak to mawia Raven: Plastik - tandeta: Daj Lung. Stal i chrom - pożądna maszyna: Colt. Styl, mój drogi, styl. Wyobrażasz sobie Indiańca, albo mnie na ścigaczu? Bo ja nie bardzo...
Mówiąc to, powoli nachylała się nad stołem, zbliżając się nieco do twarzy Johna. Rozpuszczone włosy, lśniące oczy, dość ostry, choć niewielki makijaż, grające pod skórą mięśnie, to wszystko w jednym momencie nadało jej pozór podchodzącej do ofiary pumy. |