Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 29-12-2013, 21:14   #7
Anonim
 
Reputacja: 2707 Anonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputacjęAnonim ma wspaniałą reputację
Waldek szybko zebrał drewienek i usadowił się jak pasza nie zapaliwszy ognia, gdy tym czasem reszta trzy osobowej Drużyny Pierdziela obudziła dziewczynę i przepytała ją co i jak. W pytaniach przodował Rysiek. Okazało się, że dość pijana przyszła tu przespać, bo ją ktoś z domu usunął. Nie miała gdzie się podziać to przylazła tu. O zwyrolu nic nie wie, coś tam tylko przebąkiwała o gościu, który parę lat temu chodził w samym płaszczu i lubił pokazywać swoje wyjątkowo owłosione jajca. Tak czy inaczej pytanie Waldka pozostało otwarte. Rysio zebrał trochę zerdzawiałego gówna ze składziku, którego nawet nie dało się opchnąć na złomie (a próbowaliście) i wstał. Trzeba rzeczywiście iść. Pomysł Zdzicha zły nie był, więc poszliście to tu to tam na spytki i wypitki. Oczywiście pić z Waldkiem będzie trzeba. Ten tak wygodnie usadowił dupsko, że czekał tylko na ognicho. Sam jednak nie kiwnął palcem leniwa menda. No dobra. Ułożył ognisko. Szacunek za to.

Dziewczyna poszła sobie chwilę po Ryszardzie i Zdzisławie. Waldemar został sam siedząc jak pasza oczekiwał na ewentualnych mecenasów, którzy zapewniliby mu dostatnie życie artysty na jakie z pewnością zasługiwał. W między czasie zasnęło mu się.

Ryszard i Zdzich dostarli po pewnym czasie do sklepu. Mają forsę Waldka. Po drodze przypałętał się również Kondrad. Jego wygląd nie zmienił się od kiedy go ostatnio widzieliście.
- O kogo ja widzę. - zagaił sęp jeden, po kilku głębszych już był i zastaliście go oglądającego do okoła przystanek autobusowy, czy aby komu jaka kasa nie wypadła. Potem już przylepił się do was i we trójkę wtargnęliście do sklepu. Kolejki nie ma. Dużo alkoholu różnego. A może by tak opitolić coś? Czy wolicie tak kulturalnie z płaceniem? Sklep niby w waszym rewirze, ale... no dobra, to jest typowo zły pomysł. Takie numeru to w dalszej okolicy. Zresztą dziś za ladą stoi nie kto inny jak sam Srałron. Ma oko lepsze niż normalnie... jastrząb. Tak, jak jastrząb. Tyle, że kiedyś kiosk prowadził, sraka go złapała i uciekł do domu zapominając zamknąć kiosek. Tym razem jednak klocek go nie ciśnie. Widać po wyluzowanym ryju. Macie kasę. Co kupujecie? Wybór wydaje się jest nieskończony. Prawie jak ilość forsy jaką macie. Jeśli chcecie przycisnąć Kondrada to doklepie się 5 zł.

Zdzichowi równocześnie trochę paliło się w dupsku. Pomysł z gadką ze starym dziadem był wyśmienity. Prawie tak wyśmienity jak kupienie alkoholu teraz. Ale... ale trzeba będzie go odnieść Waldkowi, no i jeszcze Kondrad napatoczył się. Masz tyle w sobie determinacji, żeby iść jednak przepytać dziadka, tyle, że możesz stracić alkomat, który powędruje na działkę. Wóz albo przewóz. Co wybierasz? A może przekonasz Ryśka do drobnego objazdu do sklepu?

Waldemar w tym czasie znalazł się w 1979 roku w swoim miejscu zamieszkania. Widzi siebie o wiele młodszego i inne osoby, z którymi w tym czasie mieszkał. Przygotowania do Wigilii. Jak to wyglądało? Nikt cię nie widzi, ale ty możesz dowolnie chodzić w lewo w prawo i nawet poznać rzeczy, które były poza zasięgiem twojej ówczesnej percepcji. Możesz nawet pogadać z Duchem Świąt Przeszłych jeśli taka twa wola. Wiesz, że tam jest, ale go nie widzisz.
 
Anonim jest offline