Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-01-2014, 16:37   #15
Gargamel
 
Gargamel's Avatar
 
Reputacja: 527 Gargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnie
Wiesław z trudem otworzył zlepione oczy. Ropka? Stan zapalny? A może tylko efekt wczorajszej popijawy. Tylko do kurwy nędzy z kim? I czemu tu taki sajgon? On, Wiesław, badacz artefaktów wszelakich lubiał porządek i pełne szkło. Tymczasem pustynia w gardle, przy której Sahara jest zwykłą osiedlową piaskownicą dawała o sobie znać nieprzyjemnym drapaniem w gardle. Jakby ktoś tam bronował pole czy cuś w tyn deseń. Velu pozbierał książki bardzo starannie i delikatnie. Jako dziwak żywił szacunek do książek. Stosik książek położył na "stoliku". Zaraz też wziął się za naprawę "regałów". Szybko sobie odpuścił. Zbyt był głodny by w tym stanie robić porządki. Trzeba by spić jakieś śniadanko. Poszedł do "kuchni" i wtedy przez szparę zobaczył swoich znajomych z posesji obok walczących z akwizytorem. Nie wtrącał się. Zanurkował ręką pod szafkę.
- Kurwa jego pierdolona mać! - ryknął wściekle, gdy po krótkim piśnięciu pełnym trwogi coś dziabło go w palec. A już prawie namacał zadekowaną butelczynę ze śniadankiem. Cofnął więc rękę i z braku lepszego opatrunku wsadził krwawiący palec do ust pod nosem mrucząc przekleństwa tyczące się do siedmiu pokoleń wstecz. Wiesiek wiedział, że to szczur jednego z jego podopiecznych. Gryzoń jakiś tydzień temu, a może i miesiąc, cholera tam wie, wybrał wolność i tyle go widziano. Teraz jakimś niewytłumaczalnym cudem Bożym odnalazł się. Klnąc na czym świat stoi otworzył drzwi od swojego "pałacu".
- Kuhfa pfo fy wypafiacie? - wyseplenił pytanie bo wciąż namiętnie ssał krwawiący palec i nie przyszło mu do głowy go wyciągnąć. Z resztą krew gasiła nieco te pustynie w gardle. Nieco.
 
Gargamel jest offline