Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-01-2014, 23:41   #39
Gargamel
 
Gargamel's Avatar
 
Reputacja: 527 Gargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnie
Vel został błyskawicznie przewieziony na komisariat niechcący pozostawiając po sobie w radioli ten trudno wywabialny, niezbyt przyjemny dla normalnego nosa odór kloszarda, czyli mieszaninę zapachów mocno zestarzałego potu, brudu, uryny, przetrawionego i nie przetrawionego alkoholu. O smrodzie zesztywniałych półrocznych skarpetek nie wspomnę. Trzeba będzie poświęcić dużo czasu i środków na doprowadzenie radioli do stanu używalności. Cóż, życie żula to nie bajka, jak myślą normalni obywatele.

Komisariat jak w amerykańskich filmach. Niewielkie to to, obskurne, i zapuszczone, ewidentnie proszące się o remont, a jednak schludne, czyste i jasne. Velowi zdawało się, że trafił do innej rzeczywistości. Matrix? Już na wstępie domagał się skorzystania z wychodka, ale policjanci, osoby władcze, stanowcze i nieoświecone nie wiedziały co to jest wygódka. Wiesiek w końcu, w szarych odmentach przepitej mózgownicy odnalazł odpowiednie słowo. Kibel. Nie pozwolono mu jednak z takowego skorzystać. Umieszczono go za to w pokoju, z którego miał wgląd do drugiego, tego obok. Okazało się, że weneckie lustra to nie wymysł filmowców. Vel widział policjanta, który tam wszedł zaklął i wyszedł. Przeprowadzka do właściwego pokoju była przykra, bo szarpnięto nim, a głodnym będąc i niedomagając z braku zbawczych promili we krwi zrzygał się był na owego policjanta i podłogę, za co został przykładnie ukarany kilkoma razami policyjną pałą. Nawet poskarżyć się nie miał jak i komu. Żołądek, wraz z ciśnieniem w dupie skutecznie mu to uniemożliwiały. I jak tu nie narzekać na brutalność policji?

Przeprowadzony do odpowiedniego pomieszczenia czekał krótko. Do sali wszedł policjant, który zdawał się być Velowi znajomy. Jego mózg nie było jednak wspiąć się na wyżyny abstrakcji by przypomnieć sobie gdziei w jakich okolicznościach widział tę mordę. Szczytem bowiem na chwilę obecną były myśli na temat weneckich luster. Wiesiek nie było skuty, ale wiercił się na krześle niespokojnie. Nie zdążył nawet ponownie upomnieć się o wizytę w kiblu, bo przedstawiciel władzy wymienił jego imię i nazwisko, choć Vel nie miał dokumentów i przedstawił zarzut. Wrażenie było tak silne, że w sali rozległo się głośne PRRRYT, a Velowi nagle zrobiło się ciepło w spodniach. Nie obyło się oczywiście bez tsunami nowego zapachu perfum "Ode le kupa". Wieśka kompletnie zamurowało. Raz, że ulżyło mu bo wreszcie się zesrał, dwa argumenty były ważkie, choć wyssane z palca a trzy on wciąż cierpiał na brak promili co skutecznie utrudniało mu percepcję. Nadludzkim wysiłkiem zdołał jednak wydukać z siebie.
- Eeeee, co? - To było maximum jakie mógł wykrzesać, a drżące jak przy Parkinsonie ręce mogły podpowiedzieć przedstawicielowi prawa i porządku w IV RP, że bez kielicha, czy dwóch ta rozmowa nie będzie miała żadnego sensu. Tak to już jest jak się z cugu wychodzi.
 

Ostatnio edytowane przez Gargamel : 20-01-2014 o 02:32.
Gargamel jest offline