Z książek od których nie mogłam się oderwać to zdecydowanie Sapkowski, jednym tchem pochłaniałam tez pierwsze tomy "Czarnej kompanii" G.Cooka (niestety potem zrobiło się trochę toporne), S.King - bądz co bądz niezłe dreszczowce pisze
Ze szczerym zapałem czytałam podręczniki do dendrologii (Seneta, Dolatowski) i historii sztuki (wszelakiej), ale to już zawodowe wypaczenie :P