| Monster jest wart każdej minuty spędzonej przy ekranie. Death Note wg mnie już nie. Można podzielić fabułę na dwie opowieści, rozgraniczone jednym przełomowym momentem (nie zdradzę jakim z oczywistych względów).
Niestety, tuż przed ową kulminacyjną sceną, dla mnie DN stawał się powtarzalny. Oto jedna strona, nazwijmy ją sobie K, wymyśla skomplikowane plany, wielopiętrowe kłamstwa, manipuluje ludźmi przez łańcuch pośredników. Co robi druga strona? Zakłada sobie. Otóż druga strona, nazwijmy ją literą następną po K, czyli L, ZAKŁADA sobie rozwiązanie. Które DZIWNYM, szczęśliwym trafem jest właściwe. Nie dość na tym! Strona L nieustannie jest przez innych kwestionowana: Ależ, jakie prawdopodobieństwo ma Twoje rozwiązanie?! To właściwie niemożliwe! Odpowiedź, która zawsze powodowała we mnie rosnącą chęć ciepnięcia DN gdzieś w kąt, brzmiała: 1%, ale podoba mi się ta teoria. Lub podobnie. Garh. Powtarzalność tego rozwiązania totalnie zabiła we mnie przyjemność oglądania anime, a wcześniej jeszcze, czytania mangi. Monster natomiast strasznie mi się podobał. Ciekawe postacie, będące DOROSŁYMI ludźmi, nie dziećmi zbawiającymi świat, wyglądające na dorosłych ludzi i zachowujące się odpowiednio. Do tego w paru miejscach klimat rodem z powieści Chandlera, intryga stopniowo się rozwijająca, ale nie tracąca niemal na moment swego impetu i tempa, no i świetnie, jakże oryginalnie ukazane machinacje strachu, zbrodni i winy. MMMMMM. Miodzio po prostu.
Onegdaj grałem z przyjacielem w Warhammera u innego naszego przyjaciela. Był to pierwszy raz, kiedy nam prowadził, z akcentem na "nam". Pod koniec, kiedy rozstaliśmy się, razem z drugim graczem wracaliśmy do domu komentując sesję. Wtedy usłyszałem z ust drugiego gracza bardzo prawdziwe zdanie: Klimat się buduje, a nie stawia.
Anime niestety często stawia klimat: oto główny zły właśnie uśmierca całe miasto, śmiejąc się rozgłośnie. Straszny jest, nie? Zły jest, nie? Koszmar z piekła rodem, prawda? Monster zrywa z tym oklepanym wzorcem. Johann jest straszną postacią. Ale przeraża nie dlatego, że widzimy go 'w akcji'. Nic podobnego. Przez długi czas o Johannie jedynie słychać. Domyślamy się, że zrobił to. Mamy podejrzenia, że stał za tamtym. To on najpewniej maczał palce w tym, to jego sprawką (chyba) jest kolejna zbrodnia...
Niepewność. Oto co jest pewne przy Johannie. Cholera tak naprawdę wie, co on sobie umyślił. Cholera wie, co zrobił. Cholera wie, co mu tam siedzi pod sufitem. Ale pewne jest, że jak ktoś o Johannie mówi to się boi. Ba! Jest PRZERAŻONY! MMMMM. Miodzio, po prostu.
Szczerze polecam skombinowanie sobie wszystkich odcinków anime. Długie. Jasne. Ale jedno z nielicznych długich anime, jakie szczerze, z ręką na sercu, polecę. [mod] #4 Regulaminu: "Zakaz używania przekleństw i wulgaryzmów (nie tylko w języku polskim). Mowa tutaj również; o wygwiazdkowanych (***) itp słowach. Wyjątkiem sa sesje prowadzone na forum."
Rozumiem, że recenzja działa na ciut innych zasadach ale proszę pamiętać o tym na przyszłość.
Sayane[/mod] |