Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 10-02-2014, 10:36   #1
Wojan
 
Wojan's Avatar
 
WoD - W cieniu Kremla

Preludium
Dzień był szary i pochmurny. Lato kończyło się wyjątkowo szybko w tym roku. Liście na drzewach zaczynały powoli żółknąć, a zimny wiatr z północy zwiastował ponoć srogą zimę.
Poranne słońce nie dawało już ciepła, a jedynie rozpraszało mroki nocy. Zaspani ludzie wychodzi ze swych domów, aby niczym automaty przemieścić się do miejsc swojego zatrudnienia i rozpocząć ośmiogodzinną harówkę. Żadna z osób stłoczona w autobusach, czy też metrze, nie zdawała sobie sprawy, jak burzliwa i dramatyczna to była noc.

Kilkanaście grup specjalnej jednostki FSB zakończyło właśnie kolejny etap operacji “Katharsis” Teraz o świcie kolejne wozy zjeżdżały do bazy na placu Łubiański.. Liczne aresztowania i egzekucje przeprowadzone w trybie nagłym. Dla wielu nadnaturali Moskwy była to kolejna straszna noc. Wszyscy jednak wiedzieli, czy ja to była wina. To kolejna akcja Świętego Przymierza tak mocno rozsierdziła władze. Rusłan Agatov, przywódca bojówek tej organizacji w ciągu 24 godzin stworzył kilkunastu potomków, a niektórzy mówili nawet o kilkudziesięciu. Wszyscy oni wypuszczeni na głodzie w miasto zaczęli w niekontrolowany sposób mordować śmiertelników. Na odpowiedź Ochrany nie trzeba było długo czekać. Kolejne najazdy na kryjówki i miejsca pobytu nadnaturalnych, kolejne łapanki i egzekucje. Wszystko przeprowadzone cicho i sprawnie przez wyspecjalizowanych agentów Ochrany.
Czy właśnie taki cel chcieli osiągnąć członkowie Świętego Przymierza? Czy może zwyczajnie nie przewidzieli konsekwencji swoich działań? A być może akcja Agatova wcale nie była dokładnie przemyślaną akcją, a jedynie idiotyczna zabawą młodego krwiopijcy.
Jednak czyn Rusłana miał jeszcze inne, zapewne także nieprzewidziane przez Święte Przymierze, konsekwencje.
Wyniku wzmożonych działań Ochrany, nadnaturale zaczęli instynktownie szukać kogoś, kto wspomoże ich w tym trudnym czasie.
Tym kimś był ojciec chrzestny moskiewskiego podziemia, Fiodor Rabatov, zwany także Papą. Na wszystkich uciekinierów czekał on z otwartymi rękami i bez żadnych obiekcji, czy też warunków zapewniał on kolejnym nadnaturalnym ochronę i bezpieczne kryjówki. W przeciągu czterech nocy polowania, jakie urządzili sobie panowie z Ochrany, grupa Rabatova powiększyła się znacznie. Wielu młodych nadnaturalnych nie wiedziało, że zwracając się z prośbą do papy Rabatova, podpisuje cyrograf, a nie jednokrotnie wyrok na siebie.
Rabatov był bowiem bezwzględnym kainitą, który wcześniej, czy później zwracał się z prośbą o spłatę zaciągniętego kredytu.

Akcja Ochrany trwała prawie cały tydzień. Po sześciu dniach ilość patroli, aresztować i egzekucji zmalał. z jednej strony agentom specjalnym FSB znudziły się ryzykowne, nocne zmiany w czasie których musieli mierzyć się z potężnymi magicznymi istotami, a z drugiej nadnaturalni zeszli jeszcze głębiej do podziemia i znaleźli lepsze kryjówki.
W następnym tygodniu wszystko wróciło prawie do normy. Prawie, gdyż strach jaki został zasiany po pokazie siły Ochrany pozostał w sercach i umysłach wielu nadnaturalnych.


Podmoskiewska dacza Fiodora Rabatova
Zelengrad

W rozległym salonie, którego podłogi wyłożone były marmurowymi kafelkami, a ściany pokrywały olejne obrazy światowej sławy artystów zebrała się grupa nadnaturalnych istot. Większość z nich nie znała się. Wszyscy jednak odpowiedzieli na wezwanie Papy, które otrzymali wczorajszego dnia.
Stali po środku salonu, niczym stado wystraszonych kwok i czekali na przybycie gospodarza. Ten jakby specjalnie chcąc podsycić ich obawy i niepewność opóźniał swoje przyjście. W końcu wielkie, pokryte złotem i fantazyjnymi reliefami drzwi otworzyły się. Do salonu wszedł wysoki mężczyzna w idealnie skrojonym czarnym fraku i krawatce. Jego strój wyglądał jakby ktoś żywcem wyciął go z powieści Dostojewskiego. Podobnie prezentowały się jego aparycja, jak i maniery.
- Witajcie szanowni państwo. Nazywam się Teodor Konstantynowicz Bakunin. Możecie do mnie mówić Teo. Jest tutaj w zastępstwie gospodarz z którym mieliście się spotkać. Pan Rabtov niestety nie mógł przybyć, aby spotkać się z państwem osobiści. Zatrzymały go ważne interesy i serdecznie państwa przeprasza za tą niedogodność. Na szczęście dał mi on wszelkie pełnomocnictwa, aby przedstawić państwu sprawę, a właściwie prośbę z jaką pan Rabotav chciał się do was zwrócić. Prośba ta dotyczy was wszystkich i mam nadzieję, że nikt z państwa nie odmówi naszemu gospodarzowi i dobrodziejowi tej małej przysługi.
Nie widząc, ani nie słysząc głosów sprzeciwu Teodor Konstantynowicz, kontynuował:
- Pan Rabatov chciałbym prosić państwa, abyście odebrali w jego imieniu jedną, małą przesyłkę. Sprawa jest prosta, ale wymaga delikatności i sprytu. Dlatego też to właśnie was pan Rabatov obdarzył zaufaniem. Należy udać się do podziemnego Arbatu i tam odnaleźć satyra imieniem Komos. Powiecie, że przysyła was pan Rabatov. Komos ma dla papy pewną małą rzecz. Niewielki gliniany flecik. O taki, jak ten - w tym momencie Teodor Konstantynowicz wyciągnął z kieszenie zdjęcie i podał najbliższej osobie.
- W zamian za flet, przekażecie satyrowi to - w palcach Bakunina zabłysnęła dużą, złota moneta. Pokryta była ona jakimiś dziwnymi wzorami, a na rewersie miała wygrawerowane coś co przypominało splątanego węża.
- Wsiądziecie zatem do metra w linię Filowskaja i pojedziecie w stronę Arbatu. Jakieś dwieście metrów przed stacją Smolenskaja musicie wysiąść z pociągu. Następnie musicie wejść w tunel techniczny, a tam znaleźć drzwi do pomieszczenia komory transformatorów. To wejście do podziemnego Arbatu. Czy są jakieś pytania? - zakończył niespodziewanie i dość oschle.
 
__________________
"Amnestia to jest dla złodziei, a my to jesteśmy Wojsko Polskie" mjr. Dekutowski ps. "Zapora"
"Świnie noszą koronę, orzeł w gównie tonie,
a czerwono białe płótno, porwał wiatr" Hans
Wojan jest offline