Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 12-02-2014, 10:18   #3
Porando
 
Porando's Avatar
 
Zbigniew wysiadł z autobusu i rozejrzał się po okolicy. Uśmiechnął się od ucha do ucha. Góry! Ile to już lat minęło? Ostatni raz widział je jako szczeniak. Co prawda były znacznie mniejsze niż je zapamiętał, może to dlatego że sam zrobił się trochę większy. W końcu teraz ma całe siedemnaście lat! Uśmiechnął się do obserwującej go dziewczyny siedzącej na ławce - trzeba przyznać że miał powodzenie. Nastolatek miał długie jasne włosy, błękitne oczy i twarz pozbawioną jakichkolwiek pryszczy i niedoskonałości. Całe wrażenie psuł jednak jego ubiór - mimo że był czysty, to kolory jego ciuchów były zupełnie niedopasowane, miał dwa różne buty a jego za duży płaszcz miał metkę z ceną i klipsa zabezpieczającego przed kradzieżą. Na szczęście nie straszył już dziewiczym zarostem, który zgolił parę tygodni temu. Włożył książki do plecaka, wyjął paczkę czipsów i z głową podniesioną do góry ruszył w linii prostej w stronę najbliższego wzgórza. Przeszedł przez jezdnię, gdzie mało co nie potrącił go odjeżdżający autobus, następnie potknął się o starą tabliczkę z napisem "nie deptać trawnika!" i wszedł w krzaki. Po niedługim spacerze, będąc już pod osłoną drzew, zdjął plecak i schował go w krzaczorach. Rozejrzał się i po upewnieniu się że nikogo nie ma w pobliżu przyjął postać wilka. Miał gęste biało-szare futro, długie nogi, smukły pysk, jego wygląd nasuwał skojarzenia z patronem myśliwych z indiańskich legend, symbolem rzymskich legionów lub ucieleśnieniem sił wyższych jak w starożytnej Grecji. A w języku współczesnych nastolatków - nie jest wilkiem z "Wilka i Zająca" tylko wygląda jakby uciekł z tapety na windowsa przerobionej fotoszopem. Teraz poruszał się znacznie szybciej - na wzgórze dotarł w oka mgnieniu. Spojrzał na miasto. Przodkowie podpowiadali mu, że zgodnie ze starym zwyczajem powinien się przywitać. Podniósł więc łeb do góry i zaczął donośnie wyć. Wiadomość była krótka: "Ja, Wolny od Gniewu, Filodoks z Dzieci Gai oznajmiam swoje przybycie na te tereny i proszę miejscową watahę o zgodę. Czekam w pobliżu stacji kolejowej". Aby wszyscy słyszeli, powtórzył skowyt kilkakrotnie, po czym udał się w drogę powrotną, zabierając przy okazji swój plecak. Wrócił na dworzec w formie człowieka, uwolnił psa przywiązanego do drzwi dworca (właściciel pewnie w Biedronce) i rozłożył się wygodnie na ławce, pogrążając się w lekturze.
 

Ostatnio edytowane przez Porando : 12-02-2014 o 10:23.
Porando jest offline