| Noiret
"Prawo do zamieszkania na terenie Korony i godną roczną pensję" - powtórzył w myślach Nicolas. Gdyby nie powaga całej sytuacji najchętniej wyśmiałby tego anglika ale najwyraźniej on tu pociągał za wszystkie sznurki. Nie robił tego dla pieniędzy i chwały a tym bardziej nie sądził, że jeszcze tu wróci. Oszczędził jednak uwag swoim gospodarzom.
-To zaszczyt poznać tak zacnych kawalerów.- Powiedział po czym zwrócił się do Fitzpatricka w podobnym tonie jak księża grożący grzesznikom ogniem piekielnym- Nie wiem doprawdy po co pytasz o naszą przeszłośc skoro zostaliśmy poleceni do tej misji o której zresztą nic jak na razie nam nie wiadomo. Ale żeby ciekawość twoją zaspokoić powiem krótko. Rana nogi która, do tej pory mi w wilgotniejsze dni doskwiera a które tu zdarzają się dosyć często, jest główną tego przyczyną. Przez nią nie mogłem z wojskami na nowy rok odpłynąć do Francji i zostałem tutaj. - Najwidoczniej nie mają nikogo lepszego na moje miejsce. Noiret zacisnął mocno pięści. czuł, że nie powinien w ten sposób odpowiadać temu człowiekowi ale słowa same cisneły sie na usta.
__________________ A ja czekam i czekam i czekam
i tylko ciebie wciąż wołam
Ciebie wzywam z daleka... |