Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 16-04-2014, 23:52   #14
Quelnatham
 
Quelnatham's Avatar
 
Ocero podniósł się i podszedł do zgrupowania, kiedy upewnił się, że wszyscy go widzą skłonił się.
- Jestem Ocero, kapłan Selune z Waterdeep. Nie mam w zwyczaju podsłuchiwać, ale wydaje mi się, że macie problem z tym.. młodzieńcem. Może mógłbym pomóc?
- Stałem się atrakcją? - prychnął Aeron.
- Sam z siebie taką zrobiłeś - mruknął Ilidath.
- Toż mi powiedziałeś, mój złoty panie - zaśmiał się nieprzyjemnie półelf.
Shalyssa westchnęła ciężko najwyraźniej sama rozważając, co powinni zrobić.
- No dobra mały, czemu nie chcesz im powiedzieć czego chcą?
- Bo z nimi się nie bawię. - parsknął mieszaniec.

- Proszę wybaczyć - odezwał się milczący dotąd elf. - Jestem Quelnatham Tassilar. Nie chcemy przerywać kapłanowi modlitwy w tak zacnym przybytku.
Po czym dodał w stronę Aerona:
- Widzę, że wszyscy traktują cię tutaj jak dziecko. Ja jednak słyszałem, że sami bogowie zsyłają ci wizje przyszłości. To rzadki dar i nie wierzę, że obdarzyli nim kogoś o małym sercu. Przepraszam jeśli uraziłem twoją godność, ale ciągle pragnę poznać, co widziałeś.
-Och, żaden problem. Często mam kontakt z dziećmi w Waterdeep. Na ogół wystarczy dowiedzieć się co im nie odpowiada, udać, że się to naprawiło, dać słodką bułkę i kazać się bawić z resztą. -Ocero spojrzał na Aerona- No dobra, a teraz na poważnie. Słuchaj, rozumiem, że z jakiegoś powodu nie chcesz im powiedzieć co chcą usłyszeć. Jednak widzisz, że oni sobie nie odejdą tylko dlatego, że ty tupiesz nogą. Do tego jak również widzisz, coraz więcej osób się tym ciekawi. Więc o ile nie chcesz być otoczony tłumem, który przytłacza cię mantrą:”Co widziałeś, co widziałeś, co widziałeś…?” to lepiej się z nimi podziel swoją wiedzą.
- Z tłumem też sobie poradzę - prychnął półelf i spojrzał na Quelnathama. - Tak, dostaję takich wizji. Nie wiem czy od bogów czy z powietrza, ale dostaję. Sprawa jest jednak taka, że nie przepadam się nimi dzielić. I tutaj nie ma wyjątku. Czy to takie dziwne, że chcę być pozostawiony w spokoju? - spojrzał na Ilidatha. - Znam takich jak wy. I wiem, jak dzielenie się wiadomościami z nimi kończy.
-Jak?- Ocero spojrzał na zgromadzonych.
- Są interpretowane i zapisywane w księgach dla przyszłych pokoleń, żeby tak jak o przepowiedniach Alaundo pamiętało się o nich przez tysiąc lat.
- Nie brzmi, aż tak źle. Nie chcesz, żeby pamiętano o tobie z powodu tej przepowiedni?
- Nie dbam o to, żeby o mnie pamiętano, już dawno zarzuciłem takie dziecięce marzenia. A przepowiednie są interpretowane tych, którym się zawierzy. Nie zaś…
- Jak masz takie podejście to nie dziwne, że ktoś nie uwierzył, ale to nie powód do rozpaczy. - mruknął Ilidath, a Aeron zacisnął tylko zęby.
- Chwileczkę. Proszę dokończ Aeronie… - Ocero nie znał żadnego z nich, ale widział, że młodemu półelfowi się przytrafiła jakaś krzywda. Nie ważne czy inni tak to widzieli.
- Nie zaś osobom, których nie traktuje się poważnie. - dokończył półelf.

- A dziwisz się, że nie traktują cię poważnie z takim nastawieniem? - wtrącił się Ilidath. - Teraz nie twoje złe doświadczenia są ważne, ale dobro Silverymoon!
- Ilidathie… - odezwała się Shalyssa. - `Siłowo niczego nie zdziałamy…
-Słuchaj… Ilidath tak? Twoje nastawienie też nie jest najlepsze. Jeżeli naprawdę chcesz usłyszeć co Aeron widział to lepiej zacznij traktować go poważnie. To nie wróżka uliczna, tylko osoba obdarzona wielkim talentem, okaż chociaż tyle szacunku.- Ocero spojrzał na półelfa - Aeronie, proszę. Jeżeli twoja wizja jest naprawdę tak istotna… podziel się nią z nami.
Aeron spojrzał zmęczonym wzrokiem na Quelnathama.
- Po co zapisywać w księgach wizje zagłady?
Kąciki ust elfa uniosły się lekko.
- Po to oczywiście żeby móc ograniczyć skutki katastrofy. Żeby dobrze przygotować się do tego o czym wiemy, że musi nastąpić.
- Nikt nie chce wierzyć w takie wizje, więc czy nie lepiej pozostawić ich samym sobie? Szczególnie gdy wizje i dla wieszcza są zbyt szalone, aby dać w nie wiarę?
- Z pewnością nie. Rada na której byłeś krótko… zebrała się właśnie ze względu na takie wizje. Doświadczają ich różne osoby, w różnych miejscach. To bardzo rzadki i potężny znak, którego nie warto lekceważyć. Wszyscy to przyznali, także Pani Elué.
- Poza tym, twoja wizja nie oznacza, że coś zdarzy się na pewno. Pozwól, że ci opowiem historię. Stulecia temu w okolicach Wrót Baldura, żyła wyrocznia, której przepowiednie nigdy się nie myliły. Któregoś dnia odwiedziła ją młoda para, z prośbą, aby przepowiedziała im ich los. Wyrocznia tak też zrobiła i przewidziała im, długie i szczęśliwe małżeństwo z masą dzieci. Niespełna jednak rok później para zginęła w wyniku plagi. Jak sądzisz, czemu tak było?
- Bo para za nic miała ostrzeżenia o zarazie pewna, że nic się im nie stanie? - mruknął Aeron zamyślony.
- No cóż, ja na to bym nie wpadł, ale odpowiedz sobie na pytanie. Jakie byłoby życie tej pary, gdyby usłyszeli: “Zginiecie za rok z powodu zarazy”? Co do dziwności twojej wizji… jeżeli nie ma tam nigdzie elfa parzącego się z krasnoludką, to chyba będziemy wstanie to przełknąć.
 

Ostatnio edytowane przez Quelnatham : 16-04-2014 o 23:56.
Quelnatham jest offline