Morycu Żółwiu! Skoro już w poprzednim poście wspomniałeś o diableskiej istocie biegającej po polance i zbierającej kwiatki... Obejrzyj DBZ, odcinek gdzie Dabla trafia w zaświaty...


Co się zaś tyczy nietypowych postaci... Pamiętam jak czas jakiś temu zrodził się w mojej głowie pomysł minotaura... Nie była to jednak zwykła półkrowa, jako, że w jej żyłąch płynęła krew czartów... Pomomo miażdżących zalet (jak współczynniki) oraz imponującego wyglądu (czarne, połyskliwe futro; złoty kirys i takowoż lśniące rogi oraz kółko w nosie; świecące w mroku złowrogą czerwienią oczy; no i oczywiście 3 metry wzrostu) postać miała mnóstwo kłopotów - nigdzie nie mogła wejść, a walka... No cóż... Mimo 11 poziomu (10 potwora i 1 barbarzyńcy)... Jak to w dd'kach bywa radziła sobie samojeden z 14 poziomowymi poczwarami...
Grałem nią całe dwie przygody. Powiem szczerze, takie postacie mają swój nieodparty urok, wymagają jednak od MG sporo pomysłowości (aby urozmaicić walkę i skopać nam zadki w ciekawy sposób) oraz od graczy iście kawalerskiej fantazyji, co by postać dobrze poprowadzić fabularnie - i właśnie ten ostatni wyraz jest źródłem niemal całej frajdy... Kiedy podchodzi się do upadłego paladyna i wita "na młodszego", albo parska (plwociną) w twarz (o której właścicielu wiemy,jako gracz, że jest jedyną osobą zdolną nam pomóc i że to się źle skończy), albo wreszcie kiedy szarżujemy na oślep, gdy ktoś wspomni cokolwiek o mleku, albo wołowinie czy jak damy się podpuścić by głową mur rozbić...