Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-06-2014, 20:20   #1
Lost
 
Lost's Avatar
 
[Neuroshima 1.5] Pola Nienawiści


Bóg się delektuje… To możliwe, ale to, czym on się delektuje jest, jak mi się wydaje, nienawiścią, którą odczuwa do samego siebie, i z którą żadna ziemska nienawiść nie może się równać.


Świat był o tej godzinie wyjątkowo cichy. Travis rozejrzał się dookoła, zaciągając poszarpany kaptur na głowę. Wiedział, że większość jego wojowników już była na stanowiskach. Zamaskowani zajęli pozycje w kanałach i na dachach chylących się ku upadkowi wieżowców. Wziął głęboki oddech. Zimne poranne powietrze odganiało ogromne zmęczenie. Nie spał całą noc, kiedy przed północą dowiedział się, że zawieszenie broni zostało zerwane. Później słyszał strzały dochodzące z południa. Kiedy cały oddział wyruszył to sprawdzić, było już dawno za późno. Mu i jego chłopakom, nie zostało nic oprócz pochowania ciał okrutnie poszatkowane przez te potwory.
Widział już wiele i wiedział, że lepiej nad tym nie rozmyślać, żeby mózg nie zwariował. Jednakże nie mógł się pozbyć z głowy jednego obrazu, który wyrył mu się głęboko po wewnętrznej stronie czaszki. Niski człowieczek z włócznią o wiele od niego dłuższą, płaczący nad truchłem kobiety, chyba jego matki. Zabita miała twarz całą pociętą brzytwą, wykłute oczy, wyrwany język, ślady po gaszeniu papierosów na całym ciele.
Kto mógł być zdolny do takiego okrucieństwa? Gdy odpowiadał sobie w myślach na to pytanie, gdy przypominał sobie inne obrazy, jakie zastał w ruinach Nashville w ostatnich miesiącach to bał się jeszcze bardziej tych po swojej, jak i drugiej stronie barykady.
Bał się jeszcze bardziej siebie.
Szedł przez opuszczone ruiny. Zostawił swoich ludzi w tyle. Sam wkraczał właśnie w strefę, którą miejscowi nazywali paleniskiem. Zaraz na początku, kiedy tu przybyli, to starali się znaleźć dom właśnie w tych okolicach. Z daleka od innych. Aż w końcu w ich szeregach wybuchła kłótnia. O władze, o podział tych resztek, ścierwa, które jeszcze mieli. Ci którzy musieli po niej odejść, na pożegnanie podłożyli ogień przy osiedlu. Doszczętnie spłonęły cztery kwartały. Więc Travis i reszta, która wciąż mogła iść udała się dalej, w głąb ruin. W miejsce, w którym mieli położyć się na zimnym betonie i cichutko zdechnąć.
Nie przeżyli by tamtej zimy, gdyby nie Przywódca. Połączył ich, rozbitków w jedną społeczność, mogącą przeżyć na tych niegościnnych ziemiach. Travis uśmiechnął się. Lubił myśleć, że wcześniej byli palcami u dłoni. Pojedynczymi i pozbawionymi sił. Gdy w końcu wszyscy zdecydowali się na współpracę, połączyli się w dłoń, która może zapewnić jedzenie i wybudować schronienie, a gdy zaistnieje potrzeba zacisnąć się w silną pięść.
Teraz nią byli. Byli pięścią, gotową do dalszej walki.
Dumni będąc mutantami.


MG:
Gracze:
Data rozpoczęcia sesji: Grudzień 2013
Data zakończenia: Lipiec 2014

Najważniejsze linki związane z sesją:
Samo podsumowanie miałem wrzucić po waszych postach, ale z racji tego, że wyjeżdżam, zdecydowałem się zrobić to wcześniej



Udało się! Po raz pierwszy w swoim sześcioletnim stażu zakończyłem sesję na Lastinn!

Tym samym nie zostało mi nic innego, jak obwieścić pełen sukces, zagrać fanfary, wystrzelić fajerwerki i podsumować bez mała siedmiomiesięczną grę. Zostało rozegrane 14 kolejek, w których napisaliśmy ponad 100 postów, z których ponad 20 było moich. Ku mojemu zaskoczeniu łącznie napisałem 153 strony tekstu, co w sumie jest niezłym wynikiem

Gracze:

Zagrało z nami 9 graczy, 4 poległo w toku przygody i jeden na samym jej początku zrezygnował. Pozostałą czwórkę serdecznie zapraszam do kontynuacji, która jak wcześniej wspominałem ruszy na początku października wraz z małą rekrutacją, do której oczywiście przystąpić mogą Ci, którzy z różnych przyczyn odpadli. Oczywiście, te postacie, które przeżyły mają pewne miejsce w części drugiej, a ich historie będą kontynuowane. Będąc w temacie uczestników, bardzo dziękuje wszystkim za grę. Posty czytało mi się z wielką przyjemnością, nie raz udało się wam zaskoczyć mnie swoją determinacją, bystrością i ciekawymi pomysłami. Zdecydowanie moją ulubioną cześcią sesji były dialogi między wami, szczególnie te, w których postacie próbowały racjonalizować swoje działania, bądź przedstawiały różne punkty widzenia tych samym wydarzeń. Nie naciskałem na to, ale świetnie ukazane zostały degradująca się w ruinach psychika postaci. Wielkie gratulacje za to dla wszystkich, nie ma to jak historia, w której bohater przeżywa wewnętrzną zmianę
Oczywiście jedne postacie podobały mi się bardziej, inne mniej, jednakże nie było takiej, która by mi nie odpowiadała, bądź czułbym, że nie pasuje do mojej wizji. Wszystkie wnosiły coś ciekawego do gry i jeżeli miałem się z kimś rozstać, to zawsze z żalem. Jednakże zdawałem sobie sprawę, że specyfika sesji wymaga bezlitosnego zabijania tych, którzy popełnili błędy, jak i również tych, którzy zupełnie sobie na to nie zasłużyli

W kolejności zgodnie z panelem gracza:

Bebop, bardzo fajne posty przez większą część sesji. Ciekawe, z wieloma elementami, które nie zostały rozegrane w docku. Uwielbiam te wstawki z dawnych historii postaci, które warunkują jego wybory podczas właściwej przygodzie. Postać brutalnego kowboja, który ruszył w pogonii za łowcami niewolników odegrana świetnie. Wprawdzie bardzo szybko rozpadł się trójkąt powiązań między Marią, Ezechielem i Frayem, ale mimo wszystko i tak ta relacja wróży dobrze dalszej przygodzie. Bebop wprawdzie później miał mniej czasu i posty trochę się skróciły, a działalność w docku drastycznie spadła, ale nie mam mu tego w żadnym razie za złe.

Szarlej, również super. Muszę przyznać, że na początku byłem trochę rozczarowany postami i ogólnym zangażowaniem w przygodę, ponieważ czułem, że raczej gracz się nie wciągnął. Tym samym wraz z pierwszym uderzeniem Opadu postanowiłem sobie na Szarleja zapolować i uczynić go jedną z pierwszych ofiar mojego wunderwaffe I wtedy, kiedy podkręciłem tempo Szarlej przeżył wręcz wewnętrzną przemianę Pociski śmigały mu nad głową, trup ścielał się gęsto, a on robił wszystko, żeby nie zginąć. Od tego momentu jakość postów znacząco wzrosła, tak samo jak aktywność na docku. Wystarczyło pogrozić widmem niechybnej śmierci, a ten siekł, bił i zabijał oraz całkiem od niechcenia zupełnie pisał super posty. Bardzo się z tego cieszę. Jedyne, co to muszę z Szarlejem omówić szaleństwo Fraya, bo jego zabójczość (szczególnie w ostatniej kolejce) przyjęła karykaturalne rozmiary, ale Randall nie martw się! W drugiej części będzie jeszcze większe pole do popisu!

aveArivald, czyli niepowetowana strata. Bardzo fajnie odgrywana, ciekawa postać i co więcej ze swoją tajemniczą przeszłością do opowiedzenia. Ave wysłał mi samo opowiadanie bez szczegółowej historii, którą miał ujawniać wraz z sesją. Nie powiem, mocno byłem tego ciekawy, niestety Fray brutalnie przerwał tą opowieść. Szkoda, bo jest to fajny gracz, który mam nadzieje pojawi się z inną postacią w kontynuacji, ale specyfika sesji powoduje, że trup musi się ścielać gęsto. Co więcej jego łowca cierpiał na paranoje, którą skrzętnie ukrywał. Miałem kilka pomysłów w tej materii na mocny konflikt w drużynie, no ale niestety Opad zebrał swoje żniwo.

Dziadek Zielarz, zdecydowanie medal dla niego. Miałem trochę obaw przyjmując go do sesji. Wysłał mi naprawdę solidną, ciekawie skonstruowaną postać, którą łatwo mogłem ułożyć do moich celów, ale... Dziadek na lastinn był prawie nowicjuszem Zawsze jestem za przyjmowaniem nowych, ale wiem, że często wiąże się to z mniejszą lub większą katastrofą. W tym przypadku bardziej nie mogłem się mylić. Wyszło doskonale. Clyde jest jedną z ciekawszych postaci i jego rozmowy z Frayem są moimi ulubionymi momentami w sesji. Podobała mi się również przemiana jaka zaszła w postaci. Generalnie mega pozytyw ode mnie.

Fabiano, który również poległ przy pierwszym spotkaniu z Opadem. Solidny gracz, który zawsze rzucił jakimś fajnym pomysłem. Żałuje, że nie zdążył rozkręcić się dialogowo i z postami, bo wierzę, że historia starzejącego się łowcy, alkoholika naprawdę pasowałaby w sesji. Jedyne jakie mam zastrzeżenie, to Fabiano robił dużo ortografów, ale tylko w docku, co bardzo dobrze świadczy o graczu, ponieważ posty w sesji nie miały ich nigdy. Ponad to muszę zaznaczyć, że Fabiano jest solidnym i uczciwym graczem, który podejmuje ryzyko, a takich właśnie lubię

JaTuTylkoNaChwilę, który był tylko na chwilę Niestety gracz zrezygnował po pierwszym rozdaniu. Żałuje, bo chciałem, żeby jego quest był jednym z ciągnącym fabułe do przodu i wprowadzającym kolejne konflikty interesów. No ale cóż, nie zawsze się udaje. Jednakże, daleki jestem od wieszania na nim psów, bo każdemu może coś się przytrafić, a sam wstęp dla tej postaci pisało mi się bardzo przyjemnie i wrzucił przygodę na odpowiednie tory.

Kanna, jedyna kobieta w zdominowanym przez mężczyzn gronie. Zaproponowałem Kannie odegranie postaci Marii ponieważ zależało mi na możliwie jak największym „uczłowieczeniu” relacji w drużynie i wprowadzeniem kolejnego po Kingu głosu sumienia. Chciałem, żeby najważniejszych BNów (za przykład może posłużyć Lechu i jego Nathan) zamienić na BG, tak by pozostali gracze dwa razy zastanowili się podczas interakcji z daną postacią. Wracając do samej zainteresowanej, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony często na docku odpuszcza dając się wcisnąć do jakieś piwnicy, bądź chowając się za wymachującymi bronią pozostałymi członkami drużyny. Być może taka specyfika postaci. Jednakże, kanna niewątpliwie piszę świetne posty i dialogi. Dlatego, co jakiś czas lubiłem zatrzymać grupę, żeby też jej dać się wykazać w nocnych rozmowach przy ognisku. Bardzo podoba mi się wątek związany z relacją jej i Lynxa i czekam, jak on się rozwinie.

Lechu, treściwy występ, jako Nathan Morgan i jego rodzina. Przekonywując Lecha do zagrania w sesji oczekiwałem aktywnego, doświadczonego gracza, który umiejętnie wprowadzi w post apokaliptyczny świat wątek rodziny zagubionej w wojennej zawierusze. Nie przeliczyłem się ani trochę. Posty Lecha bardzo fajnie napisane (szczególnie ostatni mocno wbił mi się w pamięć), jego aktywność na docku również była bardzo dobra. Mam nadzieje, że Lechu wystąpi w kolejnej sesji już jako pełnoprawna postać.

Merill, czyli maksymalnie wykokszona postać, która non stop pudłuje Cóż u merilla był ten problem, że kości mu raczej nie szły (choć trzeba zanotować, że zaliczył też najlepszy rzut w tej sesji: 1,1,2) i Merill nie był z tego powodu zbyt zadowolony Generalnie w pewnym momencie wykształciła się sytuacja, w której merill twierdził, że mu dokuczam. Dementuje te doniesienia, dokuczałem każdemu, a nie tylko mu Po za tym merill pisał dobre posty, odpytywał mnie na wyrywki z mechaniki i większości wydarzeń w samej sesji A tak bardziej na serio, największą zaletą merilla jest jego porażająca aktywność na docku. Ten gość jest wszędzie i zawsze, a przy okazji śpi po 4 godziny dziennie, więc nigdy nie zdażyło się, że by nie mógł, albo przekładał coś „na jutro”, czy „później”. Wadą jest chęć wymuszenia pewnych decyzji na MG, bo jak to tak, żeby mojemu snajperowi po raz milijon zacięła się spluwa?! W końcu dałem mu taką z regułą „nie zacina się”, żeby problem rozwiązać

Założenia sesji:

Teraz kilka słów o samej sesji. Zainspirowała mnie sesja In Guns We Trust użytkownika Leminkainen. Chciałem zrobić to samo, czyli grupa obcych sobie ludzi przedzierających się przez ruiny dawnej metropolii, bez sprzętu z jakimś porwaniem w tle. Szybko wpadłem na pomysł łówców niewolników, spektakularnych porwań i pogoni. Do tego musiałem wymyślić naprawdę zachodzące za skóry ruiny. I tak powstało Nashville, chylące się ku upadku miasto, płonące w wojnie pomiędzy ludźmi, a mutantami z widmem Czarnego Opadu w tle. Wydaje mi się, że miasto, snujące się po nim sylwetki i toczący się konflikt udało mi się zarysować dość dobrze, ale to wy musicie się wypowiedzieć.
Moim głównym celem było pokazanie okropieństwa toczącej się wojny, tego jak szybko wsysa ona osoby postronne i jak ciężko pozostać wobec niej neutralnym. Nie chciałem konfliktu na jednej płaszczyźnie: czarno-białej rzezi zmutowanych potworów, dokonywanej przez ludzi w srebrnych zbrojach. Wolałem raczej odcienie szarości, kreowane przez takie postacie, jak Silny, czy Roadblock.
Po drugie, chciałem uderzyć w nutę surwiwalową. Mam nadzieje, że jak liczyliście amunicje i porcje jedzenia, to mi się to udało Zrezygnowałem jednak z pierwotnego założenia chorób. Byłoby to za dużo wątków na raz i przeciwności, które i tak piętrzyły się na każdym kroku.
I po trzecie, najważniejsze. Sesja zdecydowaniu była o przegrywaniu. Ciągłym, bezustannym odnoszeniu porażek Chciałem, żeby tryumfy były chwilowe, gorzkie w smaku, kiedy spojrzało się przez ramię na zostawione za sobą pole bitwy. Jednym słowem rdza, która dla mnie nie jest tylko brakiem zasobów (bo wiadomo bez dobrych giwer nie ma życia ), czy cywilizacją w rozkładzie (bo jak zdążyliście zauważyć, ta nie ma się aż tak tragicznie), ale poczuciem beznadziejności nawet w zwycięstwie. Czy to się udało, to musicie sami ocenić
Wcześniej zamierzałem rozłożyć w tym akapicie sesje na części pierwsze, ale zdecydowałem sie tego nie robić, by nie ujawniać wam mojego warsztatu przed końcem całej trylogii. Byłbym wdzięczny, gdyby każdy opisał, które kolejki podobały mu się najbardziej, a które tylko trochę mniej

Zakończenie:

Jakie zakończenie jest, to jeszcze nie każdy widzi, bo go nie ma, ale pewnie się domyśla. Bohaterzy podążają w stronę zachodzącego słońca i gra muzyka Czyli mocno otwarte. Kolejna cześć podejmie temat dokładnie w momencie, w którym ta sesja zostawia, czyli w Misji Gianniego. Cel absolutnie się nie zmieni i będzie nim dotrzeć do Nashville, a tam... Oj będzie grać orkiestra Co do mojego ostatniego posta w tej sesji, to niestety istnieje możliwość, że będzie on dopiero w przyszłym miesiącu Dużo mam teraz na głowie, a jutro wyjeżdżam, ale na pierwszej przepustce ogarnę Nie będzie w nim żadnej rewolucji, więc biorąc pod uwagę wasze ostatnie scenki, znacie już zakończenie tej kolejki i tym samym tego etapu kampanii.

Podsumowanie:

Podsumowując, grało mi się po prostu świetnie Przeglądając wątek sesji czuje, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Cieszę się, że sesja wypaliła, wnioskując po reputkach i ilości odsłon przyciągnęła dodatkowych czytelników oraz, że generalnie się podobała

Sam poziom trudności, oceniam w skali Neuro na bardzo trudny, więc Ci, którym udało się przeżyć mogą sobie pozbijać zasłużonę piątki

Druga część - Marsz ku Nadziei na początku października. Mam nadzieje, że pojawicie się w komplecie, ponieważ fabułę ustawiam dokładnie pod wasze postacie. Kontynuacje planuje na jakieś 3-4 miesiące i będzie ona mniej o zabijaniu, a bardziej o moich ulubionych wyborach
Następna i finalna Walka o Ogień – w roku 2015 będzie planowana na rok czasu, albo ponad i ostatecznie pojawią się w niej odpowiedzi na wszystkie pytania + jakieś 1000 trupów i dwa razy tyle łez

Teraz liczę na wasze komentarze, możecie mi już słodzić bez ograniczeń!
Zapraszam również do wystawiania sobie nawzajem notatek, ponieważ są one bardzo dobrym narzędziem dla naszych przyszłych MG i współgraczy.
 
__________________
Spacer Polami Nienawiści Drogą ku nadziei.

Ostatnio edytowane przez Lost : 30-06-2014 o 20:35.
Lost jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem