Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-07-2014, 01:31   #5
kretoland
 
kretoland's Avatar
 
Reputacja: 20 kretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodzekretoland jest na bardzo dobrej drodze
Ocknął się pośród zgliszczy tego co jeszcze niedawno stanowiło jego dom. Wszystko spalone. Nie pozostało mu już nic. Pochował żonę i dzieci. A raczej to co udało mu się po nich znaleźć. Nie wiedział jakim cudem udało mu się z tego ujść cało. Tylko jemu, mimo że był w domu, gdy płonął wraz ze swymi synami. Płakał nad grobami, aż do końca dnia.

Wieczorem przybiegły jego konie. Dobrze je wyszkolił. W końcu jeśli nie do końca mógł ufać nogą to musiał zaufać właśnie koniom. Popatrzył na spokojnie stojące wierzchowce i go olśniło. On wcale nie przeżył tego pożaru. On już jest martwy, ale nim będzie mógł odejść na wieczny spoczynek. Musi najpierw dokonać zemsty. Został naznaczony by zabić Diabła.

Odszukał dawno zakopaną skrzynie. Z niej wyciągnął wysłużony rewolwer oraz dubeltówkę. Ruszył w stronę miasta. Zabrał ze sobą dwa konie, resztę puścił wolno. Gdy mieszkańcy dowidzieli się o całym wydarzeniu bardzo chętnie mu pomogli zgromadzić żywność, amunicję oraz trochę pieniędzy dzięki, którym mógł ruszyć w pościg. Nie wiedział czy ludzie mu pomogli z dobroci, czy na słowa, że mogą zatrzymać sobie jego ziemię, bo nie planuję powrotu. W sumie nie interesowało go to. Teraz liczyło się tylko jedno.

Choć banda, która go napadła miała sporą przewagę, to nie było problemów z ich wyśledzeniem. W każdej miejscowości narobił bałaganu i każdy był w stanie nakierować go na szlak. W każdej kolejnej miejscowości dowiadywał się, że zmniejsza dystans. Czuł że już niebawem będzie mógł dokonać zemsty.

Był już blisko, gdyż w ostatniej miejscowości do której trafił dopiero zbierała się grupa pościgowa. Pewnie i oni zrezygnują po paru dniach jazdy, ale skoro umożliwiali uzupełnić zapasy to zawsze warto było skorzystać.

Szeryf starał się go odwieść mówiąc o trudnych warunkach jakie ich czekają. Lecz, gdy dowiedział się ile już Brian przewędrował by się tu dostać, pozwolił mu dołączyć.

Choć te cztery dni były męczące, to widział, że mniej go one zmęczyły niż resztę. Lata spędzone w siodle wynikające z problemów z nogą sprawiły, że siodło go w ogóle nie męczyło. Większym problemem było kurczące się zapasy wody i to był dobry powód na postój. Dodatkową przewagą nad resztą było posiadanie dwóch koni. Mógł je zmieniać w czasie jazdy przez co były mniej zmęczone niż wierzchowce innych.

Wysłuchał co miał do powiedzenia szeryf, przytaknął, zjadł posiłek popijając kawą i poszedł spać. Środkowa zmiana zawsze jest lekko drażniąca. Śpisz, a potem w nocy wstajesz tylko po to, by zaraz znów się kłaść spać.
 
kretoland jest offline