Wątek: Call-Girl (21+)
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 27-07-2014, 21:33   #3
Sekal
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 5564 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Szofer i cała reszta służby w jednej, mechanicznej osobie, był jedną z niewielu istot odpornych całkowicie na urok i seksualność Desire. Zniknął w kilku miejscowym, zautomatyzowanym garażu i wkrótce wyjechał z niego lśniącym czerwienią samochodem, idealnie współgrającym z kolorem sukienki i ust kobiety. Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że siedząc w tej sukience bardzo niewiele trzeba, żeby odkryć, że dolnej części bielizny także nie założyła. Android ruszył powoli, a Jess cieszyła się chłodniejszym, wieczornym powietrzem znad zatoki.

Tahiti Beach Island znajdowało się na niewielkim półwyspie i zostało zasiedlone przez jedną z najbogatszych grup społecznych. H4 twierdził, że większość związana jest tu z Kalisto, ale nie było w tym nic dziwnego. Piękne wille zaopatrzono także w otoczenie, pragnące nawiązać do tego co było w nazwie. W przypadku tym oznaczało to bardzo dużą ilość palm, paproci i innej bogatej roślinności, skutecznie blokujące widok nie tylko na wodę, ale nawet na same wille, same z najwyższej półki. Z basenami, najnowocześniejszymi technologiami, molo dla motorówek i jachtów, kończąc nawet na mini-parkach z pomnikami i fontannami. Szczyt bogactwa, a może snobizmu.
Numer osiem znajdował się na samym skraju i należał do największych i najbardziej przesadzonych. Satelitarna mapa wskazywała na piękny cypel ze wszelkimi wygodami. Przy takiej pogodzie większość imprezy miała odbywać się zapewne tam, na zewnątrz.

Wilfred zatrzymał się na podjeździe. Za bramą stało już kilka samochodów, ale drzewa posadzono tu w ten sposób, że z samego budynku widać było zaledwie kawałek niebieskiego dachu. Wozy równie dobrze mogły należeć do Jacka. Nie było tu za wiele miejsc parkingowych, a szoferzy zapraszani nie byli, wysiadła więc tutaj. Zresztą przygotowanie było godne tej klasy finansisty. Wysoki, dobrze zbudowany i przystojny mężczyzna w garniturze otworzył furtkę jak tylko się pojawiła. Doskonale zapewne wiedział kim jest Desire. Jego oczy obejrzały sylwetkę kobiety dokładnie, a za nimi podążył uśmiech. Dopiero wtedy wskazał na alejkę między drzewami.
- Pan Brelic czeka w altance.
Kobieta skinęła głową ignorując szacujące spojrzenie mężczyzny. Po pierwsze była do nich przyzwyczajona, po drugie to nie on płacił i dopóki jego pan nie zdecyduje inaczej mógł sobie co najwyżej popatrzeć i pomarzyć.
Ruszyła wolnym krokiem drogą między drzewami. Porozwieszane na gałęziach kolorowe lampiony, poruszane lekką bryzą od strony morza, tworzyły wypełnioną migotliwym światłem przestrzeń i rzucały rozedrgane cienie , które przesuwały się i zmieniały w miarę jak Desire kroczyła wytyczoną przez nie trasą. Bo najsłynniejsza i jednocześnie najdroższa w Miami call girl nie miała najmniejszego zamiaru poruszać się zbyt szybko, na wypadek gdyby drogę wyznaczały także, dyskretnie ukryte wśród drzew kamery. Jej twarz miała spokojny, obojętny wyraz, gdy kroczyła ścieżką w jednej z najbogatszych części miasta.

Ktokolwiek obserwował teraz monitoring, na pewno przykuła jego uwagę. Mimo wolnego kroku, nie szła długo. Ziemia w takim miejscu była horrendalnie droga i istniały dokładnie wyznaczone granice tego, na ile mogli sobie pozwolić nawet ci naprawdę dobrze zarabiający. Ilość roślinności zmniejszyła się, przechodząc płynnie w coś na kształt małego parku, wyposażonego w bardzo wygodne ławki, fontannę, trzy altanki – teraz zapełnione stołami z przystawkami, słodyczami i napojami – oraz piękne kompozycje kwiatowe. I w tym wszystkim znalazło się miejsce również na akcesoria sylwestrowe jak błyskające w górze światełka, serpentyny i zapewne ukrytą gdzieś jeszcze całą artylerię petard. Z lewej alejka prowadziła do białej, luksusowej willi, w prawo na taneczny parkiet, na wprost widział już sam cypel. Minęła kolejnego ochroniarza, który skinął jej głową. W okolicy poruszali się kelnerzy, a impreza wyraźnie jeszcze się nie zaczęła. Było za pusto. Jack chciał, żeby razem z nim witała gości, onieśmielając ich swoim wyglądem. Wyszedł z jednej z altanek ze szklanką z ciętego kryształu w dłoni.
- Desire! - niemal jęknął, widząc ją. Wyciągnął rękę, chwycił ją za dłoń i złożył na niej pocałunek, szczerząc się do ucha do ucha. Już teraz wyraźnie nie żałował wydanych na nią pieniędzy. - Wyglądasz obłędnie. Bardzo miło mi wreszcie poznać cię osobiście. Jack. Jack Brelic – przedstawił się i zbliżył z zamiarem pocałowania czegoś innego od dłoni. Sam odziany był w świetnej jakości granatową koszulę, rozpiętą u góry na tyle, żeby widać było kawałek nieźle zbudowanego, pozbawionego włosów torsu, spodnie w kant oraz buty ze skóry aligatora, które praktycznie zostały wytępione w okolicy właśnie przez duży popyt na tego typu akcesoria i obuwie. Pachniał drogimi perfumami i niewielką ilością wypitego już alkoholu.
Odpowiadając na jego gest, kobieta przysunęła się bliżej praktycznie ocierając o jego tors i położyła rękę na nagiej skórze. Patrząc mu w oczy, przesunęła ją wolno wyżej na kark, wplatając palce we włosy:

- Witaj Jack. - Powiedziała niskim, gardłowym głosem, w którym brzmiały obietnice rozkoszy.
Nie mógł się powstrzymać i pocałował ją, głęboko i pożądliwie, wpychając język do jej ust i poruszając nim szybko, napastliwie wręcz, choć z prawą mężczyzny doświadczonego. Poczuła jak wolną dłonią obejmuje ją w talii i bez zwlekania sunie w kierunku pośladka. Zwykle tak działała na mężczyzn i niektóre kobiety, a alkohol pozwalał klientom nabrać śmiałości. O ile potrzebowali jej do przełamania onieśmielenia, jakie potrafiła wzbudzić. Najwyraźniej ten mężczyzna nie miał problemów z nieśmiałością. Jess uniosła drugą rękę i wsunęła ją między ich ciała dotykając jego krocza. Jednocześnie jej język nie pozostawał dłużny w zmaganiach prowadzonych w jej ustach. Od razu poczuła dwie rzeczy. Brak bielizny i to, że podoba mu się to co widzi i co czuje. Ścisnął mocno pośladek i jęknął w jej usta, orientując się co do braku chociażby skąpych stringów. Penis nawet przez ubranie od razu sprawił wrażenie grubego. Grubszego niż przeciętna. Brelic oderwał się od niej.
- Jesteś jeszcze lepsza, niż sobie wyobrażałem. Jak tak dalej pójdzie to skosztuję cię zanim dotrą goście – roześmiał się i strzelił palcami. Rozbrzmiała trochę hipnotyczna, taneczna muzyka, ale nie za głośna na rozmowy. - Drinka?
Czerwone usta, które mimo namiętnego pocałunku nie straciły nic ze swojego kształtu i świeżości, rozciągnęły się w drapieżnym uśmiechu, ukazującym idealny garnitur, perłowych ząbków, spoza których wysunął się różowy języczek, który delikatnie musnął górną wargę:
- Może to byłoby całkiem interesujące interludium do zabawy? - Odpowiedziała dwuznacznie.
- Zła kobieto, nie wiesz w co się pakujesz – roześmiał się szczerze, biorąc solidnego łyka ze swojej szklanki. Szedł tyłem w stronę jednej z altanek, delikatnie ciągnąc ją za sobą. - Zachęć mnie.
Sądząc po wypełnieniu spodni, jego męskości więcej zachęt już trzeba nie było. Weszli w cień zadaszenia, tuż przy stołach z napojami, także z tym do drinków, ale barman jeszcze nie dotarł na swoje stanowisko. Jack chwycił kształtną pierś przez materiał, ściskając i łapiąc za sam przebijający przez jedwab sutek. Tym razem ona ruszyła tyłem ciągnąc go za sobą, aż poczuła z tyłu, obrośnięty wisterią słupek, podtrzymujący zadaszenie. Oparła się pewnie o niego, uniosła jedną nogę w górę owijając ją wokół uda mężczyzny. Przy tym ruchu jej suknia podwinęła się wyżej ukazując białe, całkowicie pozbawione owłosienia łono. Jedną ręką przytrzymała się ramienia mężczyzny, a drugą sięgnęła do jego rozporka i zaczęła go wolno przesuwać w dół.

Uznał to najwidoczniej za wystarczającą zachętę. Nie wiedząc przez chwilę co zrobić ze szklanką, uniósł ją i z uśmiechem wylał nieco przeźroczystego drinka na dekolt Desire i nachylił się. Poczuła strumyk cieczy spływający między jej piersiami, a chwilę później ciepły język wędrujący za nim. Szybkim, niecierpliwym ruchem odsłonił kształtną pierś i złapał za nią mocno, drapieżnie. Sztywny, przeciętnej długości, ale istotnie gruby członek wysunął się z jego rozporka, wychodząc na wolność, spragniony kobiety, za którą właściciel tego przyrodzenia płacił tak słono.
Odchyliła głowę wypychając do przodu piersi, by ułatwić mu do nich dostęp. Jednocześnie przesunęła zręcznymi palcami po jego penisie, wygrywając melodię rozkoszy, niczym utalentowany muzyk na flecie:
- Powiedz czego pragniesz – szepnęła mu zmysłowo do ucha – jestem tu by spełnić każde twoje pragnienie...
Objął ustami sutek, nie odpowiadając od razu na pytanie. Wciągnął go między wargi, ścisnął i przygryzł delikatnie zębami. Czuła od niego czyste pożądanie. Puścił pierś i uniósł głowę wyżej, wpijając się w chętne usta kobiety do wynajęcia. Na kilka sekund zaledwie, zanim odparł szeptem pełnym potrzeby do zaspokojenia.
- O tym porozmawiamy później... - spojrzał w jej oczy i odsunął rękę kobiety. Pchnął biodrami, trafiając dokładnie tam gdzie chciał. Sapnął z podniecenia i przyjemności. - Teraz potrzebuję by twoje ciało przyjęło moje nasienie.
Jęknęła gdy w nią wszedł, była podniecona i mokra, a mimo wszystko poczuła wyraźnie jak rozciąga jej niesamowicie ciasną pochwę. Była to jedna ze sztuczek, które opanowała już dawno, dziwka z wejściem ciasnotą dorównującą dziewicy doprowadzała facetów do szału, a współczesne urządzenia regenerujące potrafiły zdziałać prawdziwe cuda. O tak, zdecydowane cuda. Zamknął oczy i dopchnął ją do słupka, pakując się w nią cały. Dotyk jej wnętrza, ciasnota i ciepło wzmogły podniecenie. Poczuła wręcz, że jeszcze się poszerza. Kochanki pana Brelica pewnie nie mogły narzekać, chociaż od H4 wiedziała, że pewnie niewiele było w stanie w pełni go zadowolić. To co robił teraz z Desire to było dla niego jak gra wstępna. Jego pchnięcia od razu przybrały formę szybką i gwałtowną, a on sapał, co chwilę całując i wciskając swój język do ust kochanki. Kątem oka uchwyciła jak ubrany w białą koszulę barman zatrzymuje się przed altanką i cierpliwie czeka. Sądząc z coraz bardziej nieskoodynowanych ruchów Jacka, czekanie nie miało okazać się bardzo długie. Nie potrzebowała czekać. Dziki, pełen pasji akt zawsze ja podniecał, zwłaszcza jeśli miała jeszcze do tego widownię. Wprawdzie H4 zazwyczaj wsłuchiwał się w odgłosy podczas spotkań z klientami, to nie było to samo co żywa, obecna publiczność. Desire miała mocno wyćwiczone wewnętrzne mięśnie i uwielbiała jej zaciskać, na twardym, gorącym ciele wciśniętego w nią mężczyzny. Kiedy był tak duży ja Jack, stawało się to jeszcze przyjemniejsze, na granicy bólu i przyjemności zawsze budziła się w niej rozkosz. Tak przecież dokonało się to po raz pierwszy, kiedy nauczyła się co znaczy dorosły mężczyzna w środku dziecięcego, niewinnego ciała.

Jeszcze tylko kilka ruchów i jęknął głośno. Poczuła jak zaczyna w niej drgać i tryska kilkoma długimi porcjami gorącej spermy. Przytulony do niej odzyskiwał oddech, aż wreszcie wysunął się z gorącego ciała Desire i schował mokrego ciągle penisa w spodniach. Jego nasienie powoli się z niej wylewało, o czym zdawał się zapomnieć.
- Teraz powinno udać mi się oprzeć twojemu ciału przez jakieś... pół godziny – roześmiał się i odwrócił w kierunku napojów. - Co pijesz?
Jego zachowanie i brak skrepowania ludźmi w pobliżu dawał pewne zrozumienie na temat rodzaju imprezy sylwestrowej, jaka miała się odbyć. Albo zaufania wobec pracujących tu ludzi.
- Chciałbym, żebyś przywitała ze mną kilka osób. I była przy tym bardzo zachęcająca, niezależnie od tego czy będą sami czy nie. Zrobisz to dla mnie?
Barman widząc koniec zbliżył się, nie ukrywając za dobrze faktu, że zerka na Jess.
- Oczywiście, nie widzę problemu. - Odpowiedziała wyraźnie nie skrępowana ani scenką, która przed chwilą miała miejsce, ani zerkającym na nią kelnerem. - Jeśli mam jednak pięć minut czasu mogłabym nieco się odświeżyć.
Wypływając z niej sperma zdążyła już dotrzeć do połowy uda i dalej spływała wolnym strumieniem, poniżej linii sukienki, którą obciągnęła swobodnym ruchem po zakończeniu tego szybkiego interludium.
- A co do drinka po prostu mnie zaskocz.
- Jasne, wskażą ci drogę do łazienki – zerknął na nią z tajemniczym uśmiechem, dłużej zatrzymując się na strumyczku nasienia. - Nie wykluczam, że później już będziesz musiała przez jakiś czas chodzić nie odświeżona. Ta ciecz bardzo podkreśla strój i ciało, podoba mi się.
Alejka do willi była pusta, na jej końcu stał tylko jeden ze strażników w garniturze.
- Tymczasem ja przygotuję ci coś ekstra.
- Świetnie, uwielbiam niespodzianki. - posłała mu zalotny uśmiech i ruszyła w kierunku budynku.
 
Sekal jest offline