Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 26-08-2014, 21:55   #5
kanna
 
kanna's Avatar
 
Generalnie Neuroshima jako taka nie kręci mnie jakoś specjalnie.*

Nie przepadam za posta-apo, za dużo jest mechaniki (i to nieco pokręconej, moja cywilna postać przez kilka minut prowadziła wyrównaną walkę wręcz z dwukrotnie większym gostkiem z socjopatią i przeszkoleniem bojowym), za mało współczesności, która lubię i za dużo trupów i brudu.

Do rekrutacji podeszłam lightowo, zachęcił mnie skład ekipy (co okazało się zwodnicze, bo większość zginęła, zanim zdążyłam wejść) .

Maria była npc, LOST zaproponował mi przejęcie tej postaci. Poprosiłam o jakiś opis, po czym dostałam elegancką listę kluczowych zdarzeń, oraz odnośniki do fragmentów sesji, gdzie pojawiała się postać Marii. Przeczytałam te odnośniki.. i zassało mnie. Wróciłam do początku sesji i przeczytałam wszystko. Potem komentarze, potem jeszcze raz rekrutację. Zwykle nie czytam sesji, w których nie gram. Lost ma bardzo dobre pióro, znakomicie opisuje świat, postacie, świetnie splata akcję.

Maria była postacią osadzoną w świecie, z relacjami, z historią, co też było ciekawe – wejść w zarysowane układy, trochę jak w larpie. Niektórzy nie lubią grać „gotowymi” postaciami. Ja lubię. Dorobiłam jej mechanikę (dzięki za pomoc, Lechu, nota bene nie miałam pojęcia, ze wujek L. też planuje tam grać) i poszło.
Maria z definicji nie była postacią „bojową”. Dlatego chowała się po piwnicach (czasem też chowała się bo miałam inne zajęcia). Rzadko gram typowo „bojowymi” postaciami, pistolety i inne takie mnie nie bawią.
Bawią mnie interakcje, dialogi i dokonywanie wyborów.

KLIMAT

Lost jest mistrzem w budowaniu klimatu. Bród, smród, ale przede wszystkim poczucie, ze postać w każdej chwili może zginąć. Nie miałam takiego poczucia zagrożenia grywając np. w horrorach. Pamiętam, jak byłam zdziwiona, kiedy postacie przeżywały – bo za kulisami sesji wszyscy już dawno pożegnali się z życiem i sobą nawzajem.
Ja lubię grywać z dystansem, czasem daje nawias, dystansuję się od postaci, wprowadzam sarkazm, żart. Tutaj tak się nie dało. Sesja była prawdziwa i realistyczna, aż do bólu, każdy „nawias” wybrzmiał by sztucznie.

HISTORIA

Spójna, przemyślana, świetnie spisana. Odnosiło się wrażenie, że Lost przyszedł z gotowym pomysłem na przygodę, zaplanowanym w najdrobniejszych szczegółach. Spotykani npc mieli znaczenie, nie byli dobrani przypadkowo, często nawiązania do nich pojawiały się później. Trzeba było być uważnym i zapamiętywać Zdecydowanie nie było to sandboxowe „łażenie i wyżynanie wszystkiego, co się rusza”.

Lost jako MG

Pisze dużo i dobrze. Bardzo dobrze merytorycznie, ciekawie i potoczyście, ale też gramatycznie, ortograficznie. Dba o wygląd posta. Bywa, ze mocno popycha historię, podejmując decyzję (działania) za graczy w trakcie swojej odpiski. I tak np. zastrzelił jednego npc rękami mojej postaci (co było o tyle ważne, ze był to pierwszy „własnoręczny” trup Marii).

GRACZE

Bebop, niby grasz kalką (doświadczony przez życie rewolwerowiec), ale postać trudna do odegrania, szczególnie, jak ktoś dość młody jest i nie doświadczony przez życie. Bardzo dobrze Ci poszło, zachowałeś wiarygodność a jednocześnie często Ezachiel reagował w sposób, którego się nie spodziewałam. Sojusz z Randalem był niezłym zwrotem sytuacji.

Szarlej, miło było znowu grać razem. Maria była z Randalem związana przez fabularne zaszłości i choć po moim wejściu relacja poszła w inną stronę, to ta wspólna historia dawała możliwości zaczepów w sesji. To było nośne. Psychopatyczny psychopata do sześcianu (sama lubię ten koncept), który po wymordowaniu polowy zespołu nagle poczuwa się, aby komuś pomóc.

Lechu, od zupełnie innej strony Cię poznałam: opiekuńczy ojciec-mąż w trudnych czasach. Spokojny, stanowczy, a jednocześnie potrafiący huknąć, jak trzeba było. Taka normalna postać w nienormalnym świecie. Fajnie zgrane, tym bardziej że cała rodzinę podgrywałeś.

Merill, zawsze się z Tobą dobrze gra, a dialoguje jeszcze lepiej. Lynx – twardy żołnierz z posterunku z wiecznie zacięta bronią nawet mnie ta prawidłowość zadziwiała. Otrzaskany w świecie, nieco zrezygnowany, potrafi postawic do pinu, kiedy trzeba, a jednocześnie umie być wspierający i rozumiejący. Fajna postać.

Dziadek Zielarz - medyk, z jednej strony zasady moralne, chęć pomocy, współpracy i dogadania się z każdym, z drugiej - rozsądny gość, co zna świat i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Żywa postać, dobrze odegrana.

aveArivald, Fabiano – no nie było się szansy spotkać, żałuję, bo miło wspominam inne sesje. A przepraszam, zwłoki jednego z was zakrywałam kocem.

Podsumowując: co by tam Lost nie prowadził w przyszłości – walcie w ciemno. Ja się, w każdym razie, piszę.

* Choć z drugiej strony – to jedyny system, w którym zagrałam - i zakończyłam -aż DWIE sesje, oraz poszłam raz na prelekcję, więc jako osoba nie zainteresowana systemami mogę czuć się specjalistką
 
__________________
A poza tym sądzę, że Reputację należy przywrócić.
kanna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem