pannamaslo, nie wiem, czym się posługujesz na co dzień, bo polskim wcale niezle. Ale skoro angielskim posługujesz się w pracy, to chociaż nie rób w nim błędów. Akurat te pojęcia, które podałaś mają dosłowne tłumaczenia (vide "memory" czy "implicit learning"; ale chyba reszta również). Miałam nadzieję, że piszesz to nie dla bicia piany i popisu, a żeby ktoś mógł sprawdzić, o czym piszesz ale widać się pomyliłam - wybacz.
Gdzie napisałam, że neuropsychologia nie jest rzetelną nauką?
A myślałam, że jazda na rowerze jest ruchem...
Cytat:
|
Napisał pannamaslo Zapytaj tych biednych ludzi od neuroleptyków, czy byloby im lepiej bez leków. |
Wiesz, myślę, że większości - subiektywnie tak.
Dla Twojej informacji - ja pracuję w szpitalu psychiatrycznym. Widzę efekty 'Twojej' pracy w praktyce. Pacjentów, którym wiele miesięcy intensywnego lekowania nie daje NIC.
N I C. O terapii nie ma nawet mowy. Gdzie tu ten automatyzm i komórki? Jakoś nie jestem przekonana, że kiedykolwiek da się ich 'zaprogramować na wyzdrowienie'. Łatwo zepsuć uczeniem społecznym itp, itd w młodości. Ale potem możesz sobie wiekami stosować leki, behawioryzm, żetony (warunkowanie) - cokolwiek. I to nie są jednostkowe przypadki.
Nie żrę nikogo - zastosuję cokolwiek (nawet psychoterapię, której nie znoszę), jeśli tylko przyniesie to pożądany dla pacjenta efekt. Pamiętam o czymś, co się nazywa eklektyzm.