Wątek: Oko czarownicy
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-07-2007, 19:16   #50
Arango
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 10 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 163 906
Fitzpatrick, Noiret, Bailleu, Daniłłowicz, Castlereagh. Hall w rezydencji sir Roberta wieczór 10 V.

Lord poatrzył na zebranych, na jego wąskie usta wypłynął lekki usmieszek. Pochylił sie ku Casparowi i szepnął mu do ucha :
- Poatrz naszym wilczkom wydaje się, że mogą stawiać nam warunki. Żyją tylko dzięki nam i tylko dlatego, że są dla nas użyteczni. Ach ci Francuzi... - westchnął i dorzucił.
- Będziesz musiał narzucic im swoje reguły gry inaczej, gdy znajdą się we Francji, kto wie co strzeli im do głowy.

Wyprostował się i przybrał typowo "angielski ton" :

- Chciałbym żebyśmy się dobrze zrozumieli. Macie być panowie bezwzględnie posłuszni sir Fitzpatrickowi. Dla niektórych z was może łatwiej będzie się z tym pogodzić, jeśli dowiecie się, że sam Georges Cadoudal żąda tego. Co jest karą dla zdrajców szuańskiej sprawy wiecie.

Zawiesił na moment głos.

- Co zaś do zadania... Będziecie wiedzieć dokładnie tyle ile Korona Brytyjska i lord Fitzpatrick uzna za stosowne. Mówiąc krótko : po udanej wyprawie z jednej strony spokojne życie w Anglii, lub Francji po obaleniu korsykańskiego karła, sława i bogactwo, z drugiej śmierć jeśli zawiedziecie. Wolna i bolesna.

Powiódł po zebranych zimnym wzrokiem i suchym tonem dorzucił :
- Dziś prześpicie się tutaj, służba wskaże wam pokoje i poda kolację. Jutro rano doręczone zostaną wam koperty z dalszymi instrukcjami.
To wszystko.


Ponownie zwrócił się do Caspara :
- Ciebie zaś proszę jeszcze na chwilę rozmowy w gabinecie.

Noiret, Bailleu, Daniłłowicz

Kiedy służba odprowadziła trzech mężczyzn do budynku, który najwidoczniej kiedyś służył służbie lorda za pomieszczenia. To prosty prostokątny budynek stojący w odległości ok 200 yardów z tyłu posesji.
Parterowy, składa się z małych, pojedynczych izb (ok. 5 na 5 yardów ) z pojedynczym oknem wychodzącym na spory sad. Wyposażenie spartańskie. Pojedyncze łóżka, szafa, stół, taboret, na nim miednica, obok spory dzban z wodą.
Służący, którzy was tu przyprowadzili ( same barczyste i milczące typy ) udzielili wam tylko krótkich informacji : zakaz rozmów między sobą i opuszczania pokoi po zmroku, czyli za około pół godziny,wtedy też przuniesiony zostanie posiłek, być do dyspozycji o świcie i... tyle.

Fitzpatrick, Castlereagh. Gabinet sir Roberta.

Lord zwrócił się do swego gościa.

- I cóż Casparze o nich sądzisz ? ich dossier już przejrzałeś, teraz miałeś okazję zobaczyć. Masz jakieś uwagi ? Zapewniam Cię, że jeśli któryś nie znalazł uznania w Twych oczach... Wszak to tylko cudzoziemcy dodał wzruszając ramionami.
__________________________________________________ __________________________

Le Blanc, Claudel, lady Esthera,pani Lajolais. Bawialnia w rezydencji Castlereagha wieczór 10 V.

Panie chwilę jeszcze poplotkowały, po czym Mathilda w towarzystwie swej nowej służącej udała się do sypialni na piętrze.
Tam Louise zajęła się przygotowywaniem łóżka, dla dziewczyny, ta zaś usiadła w fotelu przy kominku i zapatrzyła się w ogień.
Miała sporo do przemyślenia. Zapadła cisza, przerywana jedynie trzaskaniem płonących szczap.
__________________________________________________ __________________________

gen. Wymierski Paryż, brama naprzeciwko domu płk Lajolais. Wieczór 10 V.

Obserwował przez ponad kwadrans krzątaninę naprzeciwko. Wkrótce zapadł zmrok, ale rychło zapłonęły w ogrodzie pochodnie umożliwiając dalszą podglądanie działań żołnierzy.
Po mniej więcej kwadransie pod bramę podjechały dwa zakryte powozy, zaś żołnierze zaczęli wynosić do nich naręcza papierów. Niedługo potem zjawił się i trzeci pojazd, a wysiadł z niego nikt inny jak znajomy już Wymierskiemu viceprefekt.

Usłyszał szmer, za plecami zanim jednak zdążył zareagować poczuł jak jego karku dotknęłą lufa, cichy szept zaś nakazał :

- Sacrableu. Milcz szpiegu, albo twój mózg obryzga tę bramę.

Jednocześnie ubranie i kieszenie zaczęły sprawdzać wprawne ręce napastnika.
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Arango jest offline