| Reinfrid de Remacourt Rycerz przez dłuższą chwilę taksował Araba ciężkim spojrzeniem. Wreszcie odezwał się:
- Dobry medyk wart złota na wojnie. Obsypię cię nim, jeśli takim jesteś, ale inaczej... - zawiesił głos. - Od walki to my tu będziemy. Ty masz nas zszywać, jak przyjdzie co do czego. I szankry kroić, kiedy się żołnierz zada z dziewką wszeteczną. Witaj Ahmadzie pośród bandy najbardziej zawziętych i bitnych synów Italii. Jeśli ci czego trzeba, zwróć się do mnie lub do któregoś z mych synów. A teraz wybacz, czas mi iść do Boemund... Roger, psie wyleniały, nuże, o roboty, bo ci kark przetrącę!! Chwyć jeszcze raz za dzban w wińskiem, a roztrzaskam ci go na łbie! Wpierw mi tu rozładować wszystko!
Rozdarłszy się na jednego ze swych rycerzy, ruszył w kierunku kwatery Boemunda. Po drodze wydał dyspozycje dotyczące uciekiniera:
- Jak coś to gnoja do celi pod pokład, niech czeka aż wrócę! |