Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-12-2014, 23:21   #10
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 17252 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację

Trzy księżyce, godzina do zachodu słońca, zapach prochu, wyraźnie zjonizowane powietrze, ciepło posoki na twarzy, metaliczny smak w ustach. Pojawia się twarz, która się pochyla i przysłania na moment rażące promienie słońca.

- Banshee – mówi obca Asari – Aż dziw, że to dziecko przeżyło. Zabierzcie je do Uzdrowicielki.

Powiew wiatru, ciepło promieni na twarzy, świst ścigaczy.


Drellka zamrugała powiekami. Pamięć ejdetyczna znów spłatała jej psikusa, włączając się w niespodziewanym momencie. To trochę rozbiło myśli nowej pani kapitan. Zmrużyła oczy i przyjrzała się Uriel. Asari była typową przedstawicielką swego rodu – miała tajemnice, które raczej zabrałaby ze sobą do grobu niż zdradziła bez całkowitej konieczności. Choćby jej skóry, który zwrócił już uwagę Ivy…

Thova uśmiechnęła się półgębkiem. Trzy kobiety, trzy gatunki - jeśli AI potraktować jako osobną rasę – i co najmniej trzy tajemnice. Thova i Uriel były dla siebie niczym białe karty, jednak Drellka sądziła, że w razie czego to ona może być panią sytuacji. Przyczyna była prosta – tylko ona znała tajemnicę Ivy, choć ani Asari, ani AI jej o to nie podejrzewały.

- Złożyłam obietnicę Tobie i dotrzymałam słowa – odezwała się w końcu – To samo jestem winna Ivy. Układ był taki, że odda mi na pewien czas kapitański stołek, w zamian ja pomogę wybudzić załogę, której umożliwię wolny wybór. Ci, którzy będą chcieli, zostaną z nami i tym samym uznają moje zwierzchnictwo na następny rok, pozostali odejdą. Co się jednak tyczy Twojego pomysłu… podoba mi się. Ivy jest zarejestrowana przez Przymierze, więc możemy spokojnie zacumować na Cytadeli. Tam wysadzimy maruderów i… poszukamy Twojego żabowatego przyjaciela. Czy… to Ci odpowiada?

Asari przygryzła wargę. Wciąż miała wątpliwości, jednak argumenty Drellki wydawały się logiczne. Kiwnęła tylko potakująco głową, po czym wyszła. Skoro miały odnaleźć Okeera, powinna się przygotować.


2 dni później...

Cytadela - olbrzymia stacja kosmiczna, której konstrukcję przypisuje się starożytnym proteanom. Ta genialna konstrukcja to nie tylko siedziba wielokulturowej Rady Cytadeli, ale też centrum polityczne, finansowe i kulturalne międzygwiezdnej społeczności.

Thova siedziała przy stoliku kawiarni – jednej z wielu atrakcji Prezydium. Piła sok aganicowy i leniwie obserwowała okolicę. Z wyglądu nie różniła się niczym od rozleniwionych ambasadorów, którzy dzień za dniem snuli się po platformach Prezydium, konsumowali, konwersowali, trwonili jakże cenny czas…


Coś jednak musiało ją zdradzić. Może błysk w oku? A może nie doceniała osoby, z którą miała się spotkać? Gobby był w końcu jednym z współpracowników Handlarza Cieni. Gdy tylko wszedł na płytę kawiarni, rozejrzał się po zgromadzonych gościach i bez wahania ruszył w kierunku Drellki. Uśmiechnęła się lekko, patrząc jak Volus z trudem podciąga się na fotel obok.

- Witam szanowną klientkę – wysyczał, z trudem łapiąc powietrze po wysiłku, jakim było dla niego przejście kilkudziesięciu metrów korytarzy Prezydium.

- Co masz dla mnie? – zapytała bez wstępów, odwracając wzrok i przyglądając się teraz niewielkiej ludzkiej dziewczynce, która bawiła się na pomoście jakąś zabawką.

- To, co zamawiałaś, ostatnie miejsce pobytu Kroganina, imieniem Okeer. Z moich informacji wynika, że wciąż tam powinien być – Volus przesunął po stoliku w kierunku Drellki niedużą, aluminiową płytkę.

Thova skinęła głową, po czym użyła nośnika jako podkładki pod szklankę z sokiem.

- Mam też coś więcej – kontynuował Gobby świszczącym głosem – Coś, co powinno Cię zainteresować.

- Mianowicie?

- Informacje o Twojej załodze.


Drellka skrzywiła lekko usta.

- Chyba wiesz, że większość załogi SR2 Agincourt opuściła statek na czas mojego wynajmu.

- Owszem
– przyznał Volus – Wiem, że obecnie prócz AI masz na pokładzie człowieka, Asari i Salarianina. Posiadam ciekawe informacje o dwójce z nich.

Thova odwróciła głowę i spojrzała uważnie na swojego rozmówcę. Zastanawiała się czy to własna inicjatywa Gobbiego, czy też jest to kolejna manipulacja Handlarza Cieni.

- Podaj cenę – rzekła z rezerwą.
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline