Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 18-12-2014, 09:45   #5
ObywatelGranit
 
ObywatelGranit's Avatar
 
Reputacja: 328 ObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skał
Nieźle. Zaczynamy z naprawdę grubej rury. Wariujące Tzimisce, Sabat, połowa wierchuszki zamieniona w pył. Do tego pomieszczenie, w którym znajduje się dwóch szpiegów Lasombra i parę innych indywiduów. Nie ma broni ciężkiej, broni wsparcia, ale jest za to panikujący ghul, który każdego taksuje spojrzeniem. Okoliczności na pierwszy rzut oka ponure, na drugi, sprzyjające napływowym rozbitkom.

Takim jak Scully Juergens.

[media][/media]

Nosferatu nawet w najbardziej eufemistycznych słowach, nie mógł uchodzić za po prostu brzydkiego. Jego wygląd, nienaturalnie czerwone ślepia, zapach, a nawet sposób poruszania się wzbudzały odrazę. Nosił skórzany płaszcz, który pokrywały brudne zacieki i resztki jakiś odpadków. Wojskowe buty po kostki miał uchlapane w błocie, a w ręku trzymał sfilcowany kapelusz z szerokim rondem.

Przybył na spotkanie wezwany przez spłoszonego posłańca. Mężczyzna jakimś cudem wytropił go w jego norze i pospiesznie wręczył kartkę, na której widniał adres i godzina spotkania. Nosferatu oczywiście zniszczył ją po zapamiętaniu danych.

Kainowa klątwa ciążyła na nim widoczniej od pozostałych, jednak on sam zdawał się tego nie dostrzegać. Wieści - owszem - zrobiły na nim wrażenie, ale na pewno nie przeraziły go. Nigdy nie miał do czynienia z Diabłem i spodziewał się, że takie spotkanie byłoby emocjonujące. Zdziwił go fakt, że to ghul podejmował decyzję o obsadzie książęcego stołka. Mierna to legitymacja dla pana Estreichera.

Scully przybył do Omaha zaledwie przed paroma dniami. W tym czasie głównie wycierał bruki i kanały, jednak miał okazję poznać jednego Krzykacza - ruską, która jednak nie wyjawiła swojego imienia. W tym czasie nie zdążył nawet oficjalnie przedstawić się Księciu, gdyż czekał na pierwszy gest ze strony tutejszej społeczności. Traf chciał, że poznał obecnego przywódcę w czasie pierwszego dnia jego urzędowania.
- Scully Juergens - przedstawił się, mówiąc po części do Estreichera, po części do całego towarzystwa. - Jeżeli mamy zamienić Sąd w twierdzę, to potrzebujemy broni. Macie jakiś sprzęt w schowku?

- Przydałoby się również rozstawić jakieś czujki w strategicznych miejscach. Musimy wiedzieć, że Diabeł nie zakrada się na nasze tyły. Możemy również zabarykadować się w sądowym skarbcu, czy tajnej kancelarii - jeżeli coś takiego tutaj się znajduje.

Nie czekając na odpowiedź zebranych, Scully wyciągnął z kieszeni szczura. Zaczął wysoko popiskiwać i patrzeć na zwierzę.
- Leć i zobacz czy nie kręcą się tutaj jacyś twoi bracia. Mogą być też myszy - rzekł w Mowie Bestii i wypuścił szczura na zwiad.
 

Ostatnio edytowane przez ObywatelGranit : 18-12-2014 o 09:50.
ObywatelGranit jest offline