Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-25-2007, 19:29   #3
Cep
Banned
 
Reputacja: 0 Cep jest na bardzo dobrej drodze
$: 18 878
Scena 1 - Karczma "Pod Końską Kitą"

Bayard rozsiadł się wygodnie na szerokiej ławie i wbił tępy wzrok w gęsto pokryty pajęczyną sufit.

"Obsługa karczmy jest tak leniwa, że nawet o sprzątanie izby nie dba należycie... Co by na to powiedziała moja matula, łby by im pourywała, obibokom."

W tym momencie, oprócz nieprzyjemnych wrażeń estetycznych (świniopas esteta, a to ci dopiero rodzynek!) głowę młodzieńca zaprzątały myśli dotyczące konsumpcji wyśnionego trunku. Przez ostatnie kilka dni podróży, gdy wyczerpały się domowe zapasy, pił jedynie wodę z koryta, którą zagryzał owsem. Okupił to kilkoma powierzchownymi ranami nabytymi podczas karkołomnej ucieczki, gdy jeden z właścicieli "plądrowanego" gospodarstwa poszczuł go psami. Inaczej to wszystko sobie wyobrażał...

Na dodatek przegonili go spod bram zamku, to był dopiero dyshonor... Wszak podawał się za rycerza, dzielnego Bayarda herbu "Dębowa Głowa". Marny stan i przyodziewek tłumaczył tym iż napadnięto go na trakcie i doszczętnie ograbiono. Niestety, nie grzeszący wyobraźnią strażnicy nie kupili jego opowiastki.

Po około półtorej godziny młodzieńca wyrwała z zamyślenia pulchna posługaczka która postawiła przed nim solidny kufel piwska, przy okazji wylewając część drogocennego trunku na blat stołu. Bayard skrzywił się na widok takiego marnotrawstwa. Zapłacił dziewce monetami "na czarną godzinę" przechowywanymi w niedostępnym dla światła dziennego miejscu. Trakty wręcz roiły się od opryszków i był zmuszony uciekać się do takich środków ostrożności. Po zainkasowaniu należności dziewka wymamrotała coś od niechcenia i ruszyła w stronę szynkwasu, uwodzicielsko kołysząc potężnymi biodrami. Nasz bohater poczuł się co najmniej zignorowany! Ta obsługa...

Świniopas znajdował się w beznadziejnym położeniu. Jedyne co mogło temu zaradzić to potężna magia i czary! Posilając sie łapczywie piwem, tym ochoczej przysłuchiwał się karczemnej gadaninie.

Nieśmiało potrącił łokciem jednego z mężczyzn siedzących przy stoliku obok, gdzie toczyła sie najżarliwsza dyskusja na temat wędrownego magusa.

- Panie, gdzież się podziewa ten wróżbita co tu o nim wszyscy gadają? Chętnie bym go o rade poprosił, gdyż przybyłem tu księżniczkę odratować i królestwem sprawiedliwie władać! Ah... Wybacz me maniery, zwę się Bayard herbu "Dębowa Głowa". Napadnieto mnie na trakcie i...
 

Ostatnio edytowane przez Cep : 03-25-2007 o 19:32.
Cep jest offline