| Paladyn, z niezwykłym podirytowaniem słuchał słów zdrajcy, nie kryjąc przy tym spojrzeń z pod "byka". Blacker, Legion czy też Asteroth, dla Avalanche'a nie miało to najmniejszego znaczenia jakie tym razem przywdzieje, dla niego miał tylko jedno, słuszne imię "Zdrajca", którego godne pożałowania tłumaczenia i wykręcania się sianem, wywoływały z chwili na chwilę coraz to większą frustrację u Upadłego Paladyna.
"-Jak sam powiedziałeś, nic się w Tobie nie zmieniło, po za wyglądem fizycznym, a jak ktoś raz okazał się zdrajcą, będzie nim przez resztę życia, w moich oczach jesteś niczym, po za kłamliwym i podstępnym zdrajcą, którego należy się pozbyć...I nie mydl wszystkim oczu, całe moje życie toczyło się wokół walki ze złem i demonami, i wszyscy wiemy że można im odebrać życie, bądź zamknąć je w zaświatach, lub jak Ty to nazywasz w innym wymiarze, bez możliwości powrotu. " Zripostował nie przebierając w słowach "-Lecz to prawda mamy wspólnego wroga... Vriess Tammo co z nim robimy?" Spojrzał sie ku swoim towarzyszom broni, nie zważając większej uwagi na rozbitków którzy skupili się wokół ich
__________________ Jedni mówią na to gandzia, inni mówią na to kali, inni znowu marihuana "Dwóch pancernych i Kotecek"
A to się po prostu pali...
Ostatnio edytowane przez Extremal : 03-27-2007 o 11:58.
|