Hadrian Krztusząc się ze śmiechu minstrel rozpoczął pospieszne pakowanie obozowiska. Nie było tego wiele, wkrótce więc, nadal z widocznym na twarzy uśmiechem stanął przy swoim towarzyszu, by rzec:
- Ruszajmy zatem. Pozwól zaś, drogi Bayardzie, żeć coś opowiem. Mniemam bowiem, że przybliży Ci to postać dopiero co spotkaną, naszą Nocną Napastniczkę, zwaną przez niektórych również Nieszczęśliwą, a przez okrutne języki nawet i przeklętą. Otóż wiedzieć Ci trza, towarzyszu, że przed laty...
Popłynęła opowieść o klątwie księżniczki Ciatynne, będącej dziełem zawistnej księżnej. Potem popłynęła opowieść kolejna, w której to Ciatynne samą swą pięknością rozkochiwała w sobie młodzieńców tak, że im serca pękały. Kiedy dowiedziała się o tym, przeklęła się sama. Potem kolejna opowieść, w której księżniczkę przeklęła macocha, pragnąca by jej córka przyćmiła ją urodą. W kolejnej macocha pragnęła by ojciec porzucił córkę z pierwszego małżeństwa. W jeszcze kolejnej po prostu zazdrosną była o jej urodę. W jeszcze kolejnej zazdrosną o urodę Ciatynne była wróżka z Glittaryngii, w kolejnej zaś...
Chwilę wytchnienia Bayardowi zapewniło dopiero zaschnięte gardło towarzysza. Słońce zdążyło przesunąć się na niebie, minstrel zaś popił łapczywie z bukłaka i rzekł:
- Towarzyszu, nim spytasz, nie wiem, na prawdę się klnę, nie wiem. Czy któraś z tych opowieści prawdę niesie w sobie, która, której zaufać powinniśmy, wszystko to nie wiem. Wiem jednak, że księżniczka zapewne klątwę jakowąś nosi. Dobrze to tłumaczy czemu naszła nas tak niespodziewanie, by uciec jeszcze prędzej. Jako bard, opowieści takowej odpuścić nie mogę.
To rzekłszy, Hadrian zamilkł, próbując do ładu dojść z nękającym go wizerunkiem ślicznej, owalnej twarzyczki, okolonej złotymi splotami gęstych, długich włosów. Przecież jego ścieżka w inną wiodła stronę, gdzie tam księżniczka, a gdzie syn kowala.
"W potrzebie, toć i w pamięć mi zapadła dziewuszka. Pomogę tedy, a potem pójdę w swoją stronę."
Aby skupić myśli, począł trenować żonglerkę szyszkami. Potrafił żonglować trzema przedmiotami chodząc po scenie, potrafił pięcioma stojąc, ale idąc jeszcze nie próbował. Zaczął więc od dwu. |